W sumie to wazelinuję ;-) Wiadomo na co się głosuje:


[...]

spowoduję aby Urząd Miasta zrealizował położenie chodnika na os.
Binków, który będzie prowadził od Kościoła na osiedlu Bińków w
kierunku os. Słonecznego

będę przekonywał osoby uzależnione od alkoholu z os. Binków i z
os. Słonecznego aby poddały się leczeniu odwykowemu.

doprowadzę do końca wniosek o nazwanie nowej ulicy w Grocholicach
imieniem św. Maksymiliana Kolbego a także sfinalizuję zmianę nazwy
ulicy Michała Roli-Żymierskiego (oprawcy) na Męczenników
Katyńskich oraz ulicy Pustej na Józefa Ignacego Kraszewskiego.
Ach, facet startuje z PiSu


Abstrahując od potrzeby zmiany nazw ulic czy tam czego - facet ma KONKRETNY
program. Jasno mówi co chce zrobić, nie musi ci to oczywiście pasować, ale
jak ktoś uważa, że na osiedlu Bińków w kierunku os. Słonecznego należy
położyć chodnik, to głosowanie na niego jest jak najbardziej rozsądnym
posunięciem. W każdym razie lepszym niż oddanie głosu na gościa który w
programie ma że "będzie się starał aby miasto rosło siłę a ludzie żyli
dostatniej".

Ja bym chciał żeby był obowiązek formułowania programu w ten sposób, a w
przypadku niewywiązania się z niego - radny powinien odpowiadać przed
sądem.


· 


Czy, a jeśli to na jakiej podstawie sąd może skierować na przymusowe
leczenie odwykowe?


Art. 26 ust. 3 ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w
trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz. U. z 2002 r Nr
147, poz. 1231 ze zmianami)

Generalnie wniosek do Miejskiej Komisji Przeciwdziałania Alkoholizmowi.
Gdy komisja chce skierować na leczenie przekazuje wniosek do sądu, który
na podstawie opinii biegłego i materiałów dostarczonych przez komisję
kieruje, lub nie.



Nie do końca przemyślałem swoje pytanie. Bo sprawa jest szersza. Chodzi o
to, że facet pije, urządza awantury, bije żonę.


prokurator

W jakiej kolejności się do

niego zabrać ?


równoczesnie  jak poniżej

 Czy eksmisja jest dobra jako pierwszy krok w kierunku

separacji i rozwodu ? Czy może powstaś przy eksmisji problem podziału
majątku ? Jak się zabrac za kolesia ? Może najpierw jakaś sprawa za
pobicie,
o pozbawienie praw rodzicielskich ? Może najpierw rozwód ?


przy wniesieniu pozwu o rozwód/ separacje mozna wnosic o  rozwod lub
separacje, pozbawienie wladzy,eksmisje co do majatku przewaznie wnosi sie
podzial po prawomocnosci orzeczenia o rozwodzie/separacji niekiedy gdy nie
przedłuża postępowania orzeka sie przy rozwodzie.
Ponadto mozna wnosic w gminie o leczenie odwykowe stacjonarne badz
niestacjonarne po zbadaniu chorego wniosek o takie leczenie kierowany jest
do sądu po orzeczeniu jednego ze sposobów leczenia chory jest pod kontrolą
sądu 2 lata

Sandra


Hej! Mam dziś spędzone za kierownicą 800 km więc nie wiem czy będzie składnie, ale spróbuję.
Wiem i zdaję sobie sprawe z tego że na jego picie było przyzwolenie. Ja nie mieszkam z rodzicami od 18 roku zycia (studia itd.). On miał wtedy 15 lat. Rodzice zostali sami z nim. Tez miałam o to niejednokrtonie pretensje do matki, że nie reagowała wczesniej. Ale z drugiej strony tak sobie myślę że to dorosły człowiek i ma prawo żyć po swojemu. On wybrał alkohol.Wczoraj na spotkaniu w Poradni dowiedziałam się choć tak naprawdę chyba wiedziałam o tym od zawsze, że on jest ukochanym dzieckiem mojej matki. Od lat najmłodszych chorował na serce, jeździła z nim po szitalach, lekarzach. I myślę, że ta jej nadopiekuńczośc pozostała do dziś.
Teraz przyszedł czas na działanie. Wczoraj nie dotarłyśmy na Al Anon. W Poradni odwykowej miałyśmy wcześniej spotkanie z tym trzeźwiejącym alkoholikiem i terapeutką. Mama po rozmowie z nimi doszła do wniosku, że chce napisać pismo do Prokuratury. Tak tez uczyniła. Dzisiaj je zaniosła......
W czwartek mama ma spotkanie z psychologiem i on oceni czy kwalifikuje się do leczenia u psychologa czy na Al anon czy zaproponują coś innego. Jest teraz u mnie. Powiedziała mi, że w pewien sposób poczuła ulgę.... A ja sie obawiam, że to dopiero poczatek lawiny..... Złej lawiny. Podejście pracowników Poradni mnie zaskoczyło - ostre cięcie. Ta terapeutka jest też w komisji d/s alkoholowych. Zostawiłam decyzję rodzicom. Mieli się z tym przespać i porozmawiać i podjąć razem decyzje. Mam nadzieje, że podjęli wlasciwa.Pozdrawiam

· 

Kropko, tu nie ma żadnych reguł - czy jak odejdę to on przymierzy się do trzeźwości, czy nie? Czy rodzina mimo wszystko przetrwa, czy nie? Może być i tak i tak.
Ja odeszłam od mojego męża dwa razy - po pierwszym razie zatrybił na tyle, że zaliczył szpitalne leczenie odwykowe i przez rok chodził potem na AA. Po roku zamieszkaliśmy ponownie razem. Hazard zaczął się po 8 miesiącach od naszego zejścia się, picie po 2,5 roku. Drugi raz uciekłam od niego 4,5 roku temu, już na trwałe. Po niespełna roku mój były mąż znalazł kolejną świętą Petronelę, dużo od niego młodszą, szybko się z nią ożenił i teraz ma 2-letnie dziecko. Tyle tylko, że Petronela nie okazała się tak wytrwała w trwaniu z nim jak ja i rozwiodła się z nim pół roku temu, wyjeżdżając jednocześnie z dzieckiem na drugi koniec Polski. To była jego trzecia żona. Ze spokojem czekam wieści o kandydatce na czwartą. Że się szybko znajdzie - nie wątpię.
Tak się składa, że sam mi o tym napisał, więc niczego tu nie ujawniam tajnego. Bo doszedł do wniosku, że ja kobietą jego życia byłam otóż.
Pewnie, że byłam, bo mi ten gold na szyi trwale już wisi jako posiadaczce pierwszego miejsca w trwaniu z człowiekiem psychopatycznym.

Tak więc - reguł nie ma, dlatego piszę tutaj tę historię. Jednemu pomoże odejście żony, choć na jakiś czas, a pięciu innym nie pomoże.
Warto patrzyć na sprawę realnie, a nie poprzez nasze nadzieje i chciejstwo.

Ewa

Jeżeli komuś zależy na pomocy i dla tych dzieci i dla tej kobiety to powinien się tym zainteresować i poinformować odpowiednie placówki. Resztą już oni się zajmą.
Sprawa jest poważna na tyle, że moża wystąpić z wnioskiem o ustanowienie nadzoru i po stwierdzeniu przez biegłego choroby alkoholowej rownież skierowaniu tej osoby na leczenie odwykowe.

Art. 23 Ustawy o wychowaniu w trzezwosci i przeciwdzialaniu alkoholizmowi mowi, ze jezeli ktos na skutek naduzywania alkoholu zakloca porzadek publiczny, powoduje rozklad zycia rodzinnego itd., prokurator moze zadzialac z urzedu i przeprowadzic postepowanie zmierzajace do skierowania na przymusowe leczenie.

"W ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest zapis mówiący, że "osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego" (art. 24) i dalej "na badanie, o którym mowa, kieruje gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych" (art. 23), "o zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego orzeka sąd rejonowy (…)", "sąd wszczyna postępowanie na wniosek gminnej komisji (…) do wniosku dołącza się zebraną dokumentację wraz z opinią biegłego" (art. 25 i 26)."

pierwszy krok to znalezienie poradni aa, a tam już powiedzą co robić dalej

http://wrosystem.um.wroc.pl/beta_4/webd ... 5%9Bci.doc

P.S. Oczywiscie to z punktu widzenia prawa, a zycie sobie...

1
Szczep - OK. Wiemy że nie było buntu a wniosek o rotację, wiemy jaki sprzęt jest w A-stanie - i powiedzmy że są to dane wiarygodne.

Natomiast, nie wiemy niczego więcej nt tego konkretnego stanu faktycznego, w tzw. szerszym spektrum. A wnioski, które się tu wysuwa zdecydowanie wykraczają poza zweryfikowane dane. I tak możemy bujać się od absurdu, do absurdu. Od twierdzenia, że w A-stanie wszystko jest w najlepszym porządku, do tezy że wszyscy bez wyjątku oficerowie starsi w MON'ie są tacy i owacy.
Tylko po co?

Co więcej - w ten sposób mieszamy opinię "ogólną" z wartościowaniem i oceną konkretnych osób. Ja nie będę pytał czy Szturman postąpił źle czy dobrze. Czy jest bohaterem czy tchórzem. Ja zapytam - kto w tej sytuacji dał nam prawo go sądzić?

PS A problem z postrzeganiem rzeczywistości bynajmniej nie leży w MON'ie. Od "jakiegoś" czasu kontrolę nad armią sprawują cywile. Odróżnijmy psa od pana.

________________________________

EDIT: Jak widzę, w tym wątku koniecznie potrzebujecie przymusowego leczenia odwykowego.

Witaj, niestety w świetle naszego polskiego prawa, nie ma jeszcze przymusowego leczenia od środków psychoaktywnych osób dorosłych, więc albo zła interpretacja wyroku albo pomyłka sędziego. Chyba, że ten obowiązek w wyroku był nałożony za zgodą skazanego, na podstawie art.74 bądź 72 kk-a to już nie przymus. Jak nadal istotą leczenia odwykowego od narkotyków jest jego dobrowolność. Nie dziwię się więc pani terapeucie. Natomiast dziwię się ustawodawcom, iż jeszcze nie doszli do wniosku, że tak jak alkoholizm, tak i narkomanię w niektórych przypadkach powinno leczyć się przymusowo. Proponuję albo pokazać pani terapeutce wyrok (w obecności skazanego) albo przedłożyć akta Sędziemu na posiedzenie wykonawcze(jeśli skazany nadal ćpa) z wnioskiem o zarządzenie wykonania kary, bo nie wywiązuje się z obowiązków, a sam skazany może pobiegnie do terapeuty, żeby podjąć leczenie i uniknąć kary. Myślę, że dla jego dobra nawet "przymusowy" odwyk w ZK nie będzie zły. Oczywiście to hipotetyczne stwierdzenie, bo nie znam sprawy dokładnie. Pozdrawiam

Jeżeli chodzi o nałożenie obowiązku leczenia odwykowego, Bartłomieju, to w tym wypadku skazany MUSI wyrazić zgodę . Jeżeli podopieczny jest nastawiony negatywnie do niestety nie ma sensu nawet składać w takim przedmiocie wniosku. Można jedynie wnioskować o obowiązek powstrzymywania się od nadużywania alkoholu(jeżeli takiego nie ma w postanowieniu o warunkowym zwolnieniu). Natomiast zgadzam się,że należałoby zawiadomić Gminną Komisję. Namawiałabym Cie jednak zuzana aby w tej kwestii popracować nad rodziną - w przypadku skierowania wniosku przez Komisję do sądu to osoby najbardziej zainteresowane będą wypowiadać się na temat zachowania pijanego skazanego- możesz zostać na lodzie, sama, bo rodzina nagle stwierdzi,że w zasadzie to on nie przeszkadza. Jest jeszcze jeden sposób- zawiadomić Prokuraturę, która bezpośrednio może skierowć wniosek do Sądu Rodzinnego o leczenie odwykowe.

Kurator społeczny lub zawodowy/z którym pracuje społeczny/powinien zawiadonić komisję d/s rozwiązywania problemów alkoholowych/miejską lub gminną czy jakby się ona nie nazywała/.Komisja po przeprowadzeniu swojego postępowania,w uzasadnionych przypadkach-a więc praktycznie zawsze-kieruje wniosek do sądu-wydziału rodzinnego o zobowiązanie do leczenia odwykowego w trybie stacjonarnym lub niestacjonarnym.Na rozprawę wzywany jest uczestnik/osoba nadużywająca alkoholu/ i osoba zawiadamiająca komisję-tu kurator-jako świadek. Komisję może zawiadomić każdy-żona,matka,konkubina,sąsiad,policja,ośrodek pomocy społecznej itd.Sąd zawiadamia o terminie rozprawy komisję.Zamieszkujące z pijącym osoby wcale nie muszą być przesłuchane przez sąd-z reguły kurator jest tu sam,wcale nie na lodzie jednak.Taka procedura ma swoje zalety.W terenie kurator też jest sam.

Witam. Mam pytanie dotyczące osoby warunkowo zwolnionej i nałożenia na nia obowiązku podjęcia leczenia odwykowego w systemie stacjonarnym. Podopieczny nie został nigdy poddany badaniu i w związku z tym oficjalnie nie został zdiagnozowany jako alkoholik. Czy w tej sytuacji powinnam pisać od razu wniosek do SO o nałożenie obowiązku, czy też może do Komisji ds Rozwiązywnia Problemów Alkoholowych, żeby ktoś mu najpierw to uzależnienie zdiagnozował? Z góry dziękuję za podpowiedzi! :)

Przede wszystkim aby sąd penitencjarny nałożył na warunkowo zwolnionego taki obowiązek, to musi być zgoda samego warunkowo zwolnionego (vide art. 74 par. 1 kk w zw. z art. 163 par. 2 kkw). Jeżeli warunkowo zwolniony wyraża zgodę na poddanie się leczeniu odwykowemu, to aby wyjść z takim wnioskiem nie jest obligatoryjna diagnoza biegłego. Sąd jeśli uzna to za konieczne może z urzędu zwrócić się do biegłego o taką opinię.

Złożenie wniosku o nałożenie obowiązku w trybie art. 72 par. 1 pkt 6 kk, nie stoi na przeszkodzie, aby również wystąpić z wnioskiem do komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.
Obowiązek z kk jest traktowany, jako warunek probacyjny związany stricte z okresem próby, któremu został poddany warunkowo zwolniony. Natomiast postępowanie związane z wydaniem przez biegłego (GKRPA)opinii o uzależnieniu danej osoby , jest regulowane prawem cywilnym, a asumpt do wystąpienia z takim wnioskiem daje przede wszystkim art. 24. Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Koniec końców - aby wystąpić do właściwego sądu penitencjarnego o nałożenie obowiązku poddania się leczeniu odwykowemu potrzebna jest zgoda samego podopiecznego. "Mój" sąd szczególnie jest tutaj ostrożny w nakładaniu takiego obowiązku. Mimo, iż zawsze mam do takiego wniosku dołączone oświadczenie dozorowanego, że wyraża zgodę, to jeszcze sąd na posiedzeniu potrafi 2x spytać się, czy wyraża skazany zgodę.

Pozdr.

Odnośnie nakładania obowiązku poddania się leczeniu - ja najpierw sama motywuję do podjęcia leczenia, potem obliguję w określonym terminie pod rygorem złożenia wniosku w przedmiocie nałożenia obowiązku, na końcu faktycznie składam wniosek. W wielu przypadkach uda mi się problem rozwiązać w pierwszej lub drugiej opcji. Niestety - często zdarza się że wówczas skazany nie wyrazi zgody takowy obowiązek- więc nie jest on nałożony. Z reguły równocześnie wnioskuję o nałożenie obowiązku powstrzymywania się od nadużywania alkoholu. Zdarza się że jednocześnie piszę pismo do GKomisjiRPA o rozważenie objęcia leczeniem odwykowym.
Przyznam, iż motywując czy też zalecając skazanemu dobrowolne podjęcie leczenia - kieruję go do lekarza psychiatry / mam takowych już "sprawdzonych"/, który zawsze zaczyna pracę od diagnozowania i ustalania harmonogramu ewentualnego zgłoszania się na terapię w przychodni.
Odnośnie wypowiedzi Nabi - ja nie diagnozuję alkoholizmu, mam świadomość iż nie jestem ani lekarzem, ani żadnym biegłym- jednakże jestem jeszcze w stanie ustalić, czy skazany wymagałby takowego leczenia. Ponadto Twoja wypowiedź strasznie mnie zdenerwowała, mam wrażenie że w pracy nie podejmujesz żadnych czynności tłumacz ąc sobie, że nie jesteś specjalistą ani od... ani od...

---------- 20:50 14.10.2008 ----------

Witam zgdazam się z praktyką polegającą na motywowaniu dozorwoanego do podjęcia dobrowolnego leczenia-ma to swoje uzadadnienie w praktyce lecznictwa odwykowego jak równeiż związane jest z braniem przez podopiecznego odpowiedzialności za decyzje. Zależy to niewątpliwie od relacji kurator a dozorowany, a e to już sam kurator wie najlepiej. I powiem, że to sie udaje. Oczywiście jeżeli ktoś nie chce zmieniać swojego zycia-to i tak sami nic z tym nie zrobimy. Ma wybór albo zk albo szansa na wolności. Myślę, że kurator może składać wnioski a ocena i orzeczenie należy do Sądu. Powodzenia

---------- 20:52 ----------

Witam zgdazam się z praktyką polegającą na motywowaniu dozorwoanego do podjęcia dobrowolnego leczenia-ma to swoje uzadadnienie w praktyce lecznictwa odwykowego jak równeiż związane jest z braniem przez podopiecznego odpowiedzialności za decyzje. Zależy to niewątpliwie od relacji kurator a dozorowany, a e to już sam kurator wie najlepiej. I powiem, że to sie udaje. Oczywiście jeżeli ktoś nie chce zmieniać swojego zycia-to i tak sami nic z tym nie zrobimy. Ma wybór albo zk albo szansa na wolności. Myślę, że kurator może składać wnioski a ocena i orzeczenie należy do Sądu. Powodzenia

W SR Szczecin w pionie rodzinnym (sprawy opiekuńcze i karne) jest tak: diagnoza środowiskowa, następnie przez kwartał karty czynności (składane zawodowemu) z uwagami, wnioskami itd., po czym ponownie karty czynności przez kwartał, składane z opisowym sprawozdaniem półrocznym.I od nowa: przez dwa kwartały karty i półroczne, chyba,że ....bum! Coś się zdarzy.W nadzorach tymczasowych sprawozdania składane są wg zarządzenia sędziego,najczęściej raz na miesiąc lub raz na 2 tygodnie (rzadziej, w przypadku trudnej sytuacji).W nadzorach nad zobowiązanymi do leczenia odwykowego sprawozdania opisowe składamy regularnie co dwa miesiące.Zarówno w nadzorach tymczasowych, jak i alkoholowych nie prowadzimy kart czynności.
Pozdrawiam
Kropka

Czy nie uważacie Koleżanki i Koledzy, że przeciwko kuratorom i to obu pionów prowadzona jest krecia robota, jakaś dziwna nagonka. Sędziowie zarzadzają wywiady niemal we wszystkich sprawach, ktore bedą rozpatrywać. Policja dosłownie zarzuca wydziały rodzinne niebieskimi kartami, bo akurat przeprowadzali interwencję i podpity tatuś krzyczał w obecności np. 19-to miesięcznego dziecka. Prokuratura sporządzając do grodzkiego akt oskarżenia przeciwko rowerzyście jadącemu pod wpływem, natychmiast sporządza wniosek o skierowanie na przymusowe leczenie odwykowe, a sedzia natychmiast zarządza wywiad, czy jest to osoba uzalezniona, naduzywająca, czy było to przypadek incydentalny. Już mam odruchy wymiotne od robienia takich wywiadów, zniechęcam się, gdyz jest tego nieprawdopodobna ilość. A gdzie moja praca do której jestem powołany i przygotowany? Napiszcie co o tym sądziecie, jak jest u Was w sądach. Czy pracujecie w każdą wolną sobotę? Ja i moje koleżanki zastanawiamy się, czy przypadkiem jestesmy już niewydolni i nieudolni, że musimy tak pracować? Pozdrawiam gorąco.

Temat przenoszę, ponieważ dotyczy obu pionów. Bartłomiej

Skoro jest orzeczenie sądu- to i musiały być podstawy do jego wydania.
Sam zainteresowany może:
1. wystąpić do sądu z wnioskiem o zmianę sposobu leczenia, na placówkę niestacjonarną.
2. wystąpić z wnioskiem o uchylenie obowiązku leczenia odwykowego przed upływem ustawowo przewidzianego okresu.
Każdy z takich wniosków należy uzasadnić, czyli podać okoliczności stanowiące podstawę do zastosowania przez sąd proponowanych rozwiązań.

Musisz w sprawozdaniu z przebiegu dozoru zasugerować swojemu kuratorowi zawodowemu, by ten rozważył możliwość wystąpienia wobec dozorowanego z wnioskiem kuratora o ustanowienie obowiązku poddania się leczeniu odwykowemu od narkotyków(podstawa prawna art.72 par.6 i art. 74 par.2 kodeksu karnego i art. 173 par. 2 punkt 3 kodeksu karnego wykonawczego).
Oczywiście, musisz również poprzeć swoje stanowisko stosownymi argumentami. Pozdrawiam!

Kochani, jak to jest u Was z nadzorami alkoholików w orzeczonym przymusowym leczeniu odwykowym w warunkach ambulatoryjnych. U nas sędziowie orzekają leczenie i nadzór. Jest tego co niemiara i uwazam, że jest to chore jak sam alkoholik. Egzekwowanie, by zgłaszał się do pradni Odwykowej jak również na grupę edukacyjną jest niewykonalne zważywszy, że instytucje te działają w miescie np. powiatowym, a nadzorowany mieszka np. 35 km w malenkiej wiosce, gdzie publiczny środek transportu dociera dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Sędzia zarzadził, że wniosek o zmianę postanowienia na leczenie zamknięte możemy sporzadzać po 3 - 4 miesiącach prowadzenia nadzoru. Procedura z uprawomocnieniem trwa dlasze dwa mesiace, a specjalistyczny szpital z oddziałami odwykowymi przysyła terminy przyjęcia na marzec 2010 roku. Samo postanowienie zgodnie z ustawą ważne jest dwa lata i liczy się od daty pierwszego postanowienia o leczeniu.
Proszę, wypowiedzcie się, co sądzicie o całej tej ustawie. Czy takie sądowne kierowania mają chociaż najmniejszy sens? Czy cała ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest zdrowa? Pozdrawiam Was serdecznie.

Witam,dziękuję za zainteresowanie. Ubezwłasnowolnienie już proponowałam,ale mama (która i tak żyje tylko jego życiem i chorobą)obawia się, że już nie przestanie chodzić po instytucjahc,urzędach i sądach w jego sprawach-to bardzo dpowiedzialna decyzja; to raz, dwa-skoro nie było odpowiednich przesłanek do podjęcia postępowania o przymusowe leczenie, to bawiam się, że tym bardziej o ubezwłasnowolnienie. Z konkubiną rozmawiałam,ale ona do tej pory nie miała świadomości albo siły podjąć jakichkolwiek kroków, zresztą z mojej obserwacji to ona jest lekko (żeby nie urazić) ociężała umysłowo (może nie dosłownie,ale coś w tym jest); ponadto ostatnio ma go dość i postanowiła z nim zerwać kontakty.
Napisałam wczoraj wniosek do sądu o nałożenie na skaz. obowiązku leczenia odwykowego i psychiatrycznego oraz do Prokuratury o przymusowe leczenie odwykowe, w końcu ma krzyżowe uzależenienie oprócz choroby psychicznej,więc może załapie. I znowu ufff...
Eipiem , a o jakim wniosku mówisz?o przymusowym leczeniu ?To już przerabiałam , nie złapało, bo sąd uznał, że ma za mało szczegółów we wniosku. Matka więc się wycofała mówiąc, że ma dość. A ja nie mam takiej możliwości, bo potrzebne jest do takiego wniosku " świeże" oświadczenie lekarza psychiatry, który ostatnio napisał takie lakoniczne oświadczenie, że nie złapało...ufff -zastanawiam się tylko czemu.Gdy rozmawiałam z nim telefonicznie powiedział, że jak chłopak przestanie brać leki to wypisze matce takie zaświadczenie...wypisał takie jakby nie wiedział, że musi być obszerne i solidne... .
Dzięki raz jeszcze, czekam na dalsze propozycje, "co dwie głowy to nie jedna" pozdrawiam

Nie chcę się wypowiadać za moich podopiecznych - trzeba by ich zapytać jakim mnie postrzegają w roli kuratora.Mogę jedynie podzielić sie wrażeniem , które mi coraz częściej towarzyszy.Wrażenie mianowicie dość schizofreniczne - ponieważ czuję się nieraz jak " adwokat diabła".
Stawiam wniosek o zarządzenie wykonania warunkowo zawieszonej kary pozbawienia wolności , a po kilku miesiącach , kiedy już zostanie zarządzona do wykonania - pomagam skazanemu w napisaniu wniosku o jej odroczenie , bo w międzyczasie udało mu sie podjąć prace , leczenie odwykowe , spłacić część zobowiązań finansowych itp.
Mam wtedy bardzo mieszane uczucia , bo jestem przekonana ,że głównym sprawcą jego " nawrócenia" jest strach przed pobytem w ZK.
A co z konsekwencją ?

Esko,
wątek o jaźni sugeruje,że pyta Cię GKRPA o Twego dorosłego podopiecznego?.
Do rzeczy,myślę ,że GKRPA zwróciła się do kuratora gdyż ma nadzieję,że ktoś wiarygodny potwierdzi informacje zawarte we wniosku o zobowiązanie podopiecznego do leczenia odwykowego.Być może siostra we wniosku zawarłą informację,że podopieczny jest pod dozorem kuratora sądowego (być może jego czyn miał związek z alkoholem?).Być może podopieczny nie kwapi się do spotkania z członkami GKRPA.Myślę,że warto byłoby nawiązać kontakt z GKRPA i zapytać jakie mają oczekiwania wobec Ciebie.Może sie okaże,że zyski z takiej współpracy bądą dla obydwu stron.
Ja osobiście dość ściśle współpracuję z Komisją.Często kieujemy wnioski o leczenie naszych mamuś czy tatusiów.Zwykle dogadujemy sie.
Pozdrowienia- dzis ma być juz lepiej w aurze-ku nam od Pomorza zbliżają sie burze.

Yoka pewnie, że można. Wskazana jest konsultacja psychiatryczna. Poza tym, wiesz w chorobie alkoholowej, takie zachowania są niestety normalne, bo jak mniemam, znajomy pije już wieki, stąd się pojawił charakterystyczny zespół Otella (przeważnie pojawia u mężczyzn w wieku 30 40 lat, spowodowany długoletnim piciem = wiesz na co alkohol działa=najbardziej na mózg). Alkoholizm, i inne kwestie z nim związane jak np. zespół Otella, leczy się razem, bo tak jak Ci pisałam, to ma związek z piciem przed długie lata alkoholu.Przypuszczam, że znajomy nie da się namówić, na wizytę w Poradni Odwykowej, chyba, że byłby na głębokim kryzysie związanym z piciem.Jeżeli się jednak da, to dobrze, w każdej Poradni Odwykowej, czy placówce tego typu, oprócz zespołu terapeutów lub psychlogów, przyjmuje lekarz psychiatra, i on już powie Wam co robić.
Jeżeli się jednak nie da namówić, na wizytę w Poradni ( a przypuszczam, że niestety tak będzie), to zostaje Wam podjąć następujące kroki.

1. Skierować do Miejskiej lub Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (działają w każdym mieście lub gminie )podanie w którym, żona opisze, swoją sytuację domową i przedstawi co się dzieje z mężem.

2. Komisja rozpatruje taki wniosek, wzywa go na komisję. Jeżeli 2 razy się conajmniej nie stawi, bez uzasadnionego powodu, to komisja kieruje go na przymusowe badanie.

Wesprzyj tą rodzinę teraz wspracie jest im bardzo potrzebne, pora w końcu przerwać ten horror. Tylko musicie być silne.
3mam kciuki

czy ja napisałem gdzieś, że kurator nie chodzi na posiedzenia??? Tak się składa, że ja na posiedzenia chodzę, przekonuję Sąd do swoich racji, we wnioskach staram się rzeczowo i szczegółowo opisać zachowanie skazanego oraz ocenić jego postępowanie w kontekscie przepisów prawa. Krótko mówiąc uzasadnienia piszę obszerne, no chyba że chodzi o jakiś "oblig".
W przeciwieństwie do Ciebie ksb ja decyzje Sądu oceniam i jeśli mam okazję to staram się o tym rozmawiać zarówno z innymi kuratorami jak i sędziami.
I nie przekonasz mnie ze bezrefleksyjnie mam przyjmować wszystkie decyzje Sądu. Przykład z dziś. 2 miesiące temu złożyłem wniosek dot. chłopaka, który nie leczył się odwykowo, nie pracował, pił, w głębokim poważaniu miał wszystko i wszysktich (jaki wniosek to chyba oczywiste). Sąd wniosku nie uwzględnia. Dziś dowiaduję się, że mój podopieczny po pijanemu zlał tak matkę, że ma problemy z chodzeniem. No i co? Nie mam takich decyzji oceniać? Mam uważać że Sąd podjął trafną decyzję??? Ja na taką pracę nie mam ochoty. Znam się na tej robocie całkiem dobrze, dozorowanych z którymi pracuje znam jeszcze lepiej i jestem zdania, że jesli już składam wniosek to mam ku temu poważne powody.
Wracając do głównego wątku tego tematu, uważam, że w kwestiach uchylania się od dozoru kurator ma najpełniejszą wiedzę. Przynajmniej wokół mnie są kuratorzy, którzy się na tym naprawdę znają.
pozdrawiam

Witaj Behemonie
Podobnie jak Ty uważam, że jako osoba zajmująca się wykonywaniem środków probacyjnych i innymi sprawami składając w róznych spraw różne wnioski, powinnienem posiadać możliwość, prawem ustanowioną do składania wniosków wówczas gdy jestem wnioskodawcą.
Nasi podopieczni występują w podobnych sytuacjach jako uczestnicy postępowania i z prawa podobnego mogą korzystać???
Powołam się na przykład z życie wzięty. Otóż wniosek złożony przez kuratora zawodowego o nałożenie na podopiecznego obowiązków probacyjnych, nie związnych z zobowiązaniem do poddania się leczeniu, w tym przypadku odwykowego - sędzia nie uwzględnił propozycji kuratora, uzasadniając swoją decyzję tym, że "skazany nie wyraził na to zgody". Włos się jeży - całkowita niemoc. Przywołane przez Ciebie "piąte koło..." jast świetnym porównaniem.
Aby kuratorzy będąc wnioskodawcami, oprócz dwóch wyjątków, mogli składać zażalenia na wydawane na wydawane przez sąd postanowienia, muszą nastąpić zmiany w kkw.
Dotarły do mnie informacje, że propozycje w tej sprawie skierowane do KRK, przez delegatów tej rady pozostały bez echa, bowiem żadne wnioski, postulaty bądź uchwały nie zostały przekazane do Departamentu Legislacyjno Prawnego MS.
Postanowienie SO w Szczecinie w sposób klarowny interpretuje ten problem i stanowisko to jest zgodne z prawem - tak bezwzględnie uważam, choź pragnę aby zmiany w tej kwestii nastąpiły.
Jaśli mogę prosić o parę słów nt. prac KRK, bo widzę że wiesz więcej ode mnie. Mój delegat jest bardzo skromny w swoich wypowiedziach, nie przekazuje na wszystkiego - chyba?
Pozdrawiam Lukas

Witam, właśnie przygotowuję się do egzaminu kuratorskiego i poszukuję odpowiedzi na jedno pytanie, a mianowicie: na zasadzie art 74&2 kk Sąd wobec skaznaego w okresie poróby może ustanowić, rozszerzyć lub zmienić obowiązki wymienione w art 72&1 kk pkt 3-8.
I tu się pojawia problem. Co do ustanowienia nowego obowiązku, nie mam problemu. Wątpliwości pojawiają się przy "opcji" rozszerzenia obowiązków i tu zastanawiam się czy wobec skazanego z orzeczonym obowiązkiem powstrzymania się od nadużywania alkoholu możemy wnioskować o rozszerzenie go o obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu od alkoholu?
"Schody" zaczynają się przy zmianie obowiązku i tu brak mi pomysłu aby ową zmainę dobrze uzasadnić, może Ktoś z Was pisał już taki wniosek? Proszę o jakąś wskazówkę

---------- 15:40 24.05.2007 ----------

szasza
schody są już przy zmianie obowiazku powstrzymywania się od nadużywania alkoholu na leczenie odwykowe, ponieważ musisz mieć zgodę skazanego na takie leczenie, jeśli on się nie zgodzi składanie wniosku jest bezcelowe.

---------- 15:41 ----------

poza tym najczęściej sędziowie stosują zasadę rozszerzenia obowiazków jako nałożenie nowych

Witam.
Domyślam się, że chodzi o postępowanie opiekuńcze. Strona, tj. w tym przypadku najprawdopodobniej Twój mąż (post zawiera zbyt mało danych, aby odpowiedzieć dokładniej) ma prawo do złożenia wniosku o przywrócenie władzy rodzicielskiej (musi on spełniać wymogi pisma procesowego: oznaczenie sądu, przedmiotu sprawy, sygnatura akt, itp.). Na tej podstawie sąd może wszcząć postępowanie o ewentualną zmianę orzeczenia i uchylenie nadzoru kuratora. Wniosek należy w 3 egzemplarzach złożyć w biurze podawczym właściwego miejscowo sądu.
Jednocześnie pragnę zweryfikować mit, który pojawia się w Twoim poście- kurator nie pełni czynności, które leżą w gestii pomocy społecznej (kwestie mieszkaniowe), urzędu pracy (znalezienie zatrudnienia) czy też poradni odwykowej (leczenie osoby uzależnionej). Realizuje nadzór nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi, będąc w tym zakresie związanym prawomocnym orzeczeniem sądu
I to byłoby na tyle.

Przymusowe leczenie uzależnionego kierowcy

Wniosek o przymusowe leczenie uzależnionego od alkoholu kierowcy złożyła do krakowskiego sądu prokuratura. To efekt surowego podejścia prokuratury do problemu pijanych kierowców - poinformował szef Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Śródmieścia-Wschód Piotr Kosmaty.

Wniosek dotyczy 50-letniego mieszkańca Skały Sławomira D., który został zatrzymany przez policję po tym, jak usiłował odjechać spod bankomatu samochodem, mając 4,5 promila alkoholu we krwi.

Wcześniej nie był w stanie wystukać kodu na klawiaturze i upadł wsiadając do samochodu. Do bankomatu podjechał, by pobrać pieniądze na alkohol. O jego zachowaniu powiadomił policję przypadkowy przechodzień.

Jak się okazało, dwa lata temu Sławomir D. był już skazany za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu; miał wtedy 2,5 promila. Prokuratura ponownie oskarżyła go o kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu i skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do sądu.

Przeprowadziła także postępowanie cywilne. Wykazało ono, że Sławomir D. jest uzależniony od alkoholu i powinien być leczony. Na tej podstawie prokuratura złożyła wniosek do sądu o skierowanie go na leczenie odwykowe - przeciwalkoholowe.

Jak podkreśla prokuratura, precedensowy w Krakowie, a może i w Polsce, wniosek, jest wyrazem surowego podejścia do osób, które nadużywają alkoholu i siadają za kierownicą.

Zgorzeleccy policjanci zatrzymali sprawcę napadów rabunkowych na kobiety i kradzieży torebek, które miały miejsce na przełomie 2004 i 2005 roku.

6 lutego 2006 roku policjanci zatrzymali 23 letniego mieszkańca Zgorzelca, który według wcześniejszych policyjnych ustaleń miał związek z napadami rabunkowymi na kobiety, mającymi miejsce pod koniec 2004 roku i na początku 2005 roku na terenie miasta Zgorzelec. Przypominamy, że wskutek agresywnego zachowania sprawcy jedna z napadniętych i okradzionych pań trafiła do szpitala.

Policjanci ustalili, że zatrzymany od marca 2005 roku przebywał w Ośrodku Leczenia Uzależnień MONAR w województwie mazowieckim, gdzie poddany jest badaniu odwykowemu. W momencie zatrzymania był na przepustce, na którą przyjechał wraz ze swoim opiekunem z ośrodka.

W trakcie wykonywanych z nim czynności, mężczyzna przyznał się do napadów na kobiety, w wyniku których skradł im torebki z całą zawartością, ponadto dopuścił się kradzieży torebek, telefonów komórkowych, pieniędzy i perfum. Przeprowadzono także eksperyment procesowy, w trakcie którego sprawca opisał wszystkie zdarzenia, ich przebieg, miejsce i okoliczności.

Funkcjonariusze przedstawili mu łącznie 9 zarzutów o przestępstwa wymienione wyżej. Za dopuszczenie się tych przestępstw grozi kara pozbawienia wolności do lat 12. Policja wystąpi z wniosek o zastosowanie wobec sprawcy o zastosowanie środka zapobiegawczego.

Oficer prasowy KPP w Zgorzelcu
nadkom. Iwona Leszczyńska-Bartkowiak

Cześć witamy cię na naszym forum. Sam fakt ,że napisałaś ten post jest dowodem na to ,że jesteś silną kobietą ,moja żona chociarz myślę ,że mogła by odpowiedzieć na twoje pytanie nie jest wstanie nic napisać. Po prostu jak zaczyna cokolwiek pisać to emocje związane z prupominaniem sobie przeszłości są takie mocne że musi przestać. Postaram się więć ja odpowiedzięc na twoje pytanie. Powiem ci ska moja żona znalazła siły aby zacząć walczyć o siebie i dzieci. To ona w 1997 roku a nie ja poszła na mityng AH , a potem podjęła leczenia w poradni odwykowej. Przeszła terapię dla osób współuzależnionych i ta terapia dała jej siły do podjęcia kluczowych decyzji. Na pewno nie było jej łatwo z reguły na takiej terapii są żóny alkocholików które nie zawsze rozumieją co przeżywa osoba współzyjaca z hazardzistą. Mogę cię jednak zapewnić ,że to dzięki niej i tego że kiedyś postanowiła wziąć życie w swoje ręce nie oglądając się na mnie w dniu dzisiejszym ja nie gram a nasze małzeństwo powoli się odbudowywuje. Moja rada więc to szukaj pomocy u innych ludzi tzn. terapia, uczestnictwo w grupach Al-anon i przestań walczyć poddaj się pod działanie siły wyższej niż twoja to skutkuje i daje wyniki. 19 Listopada w Poznaniu jest ogolnopolski zjazd AH przyjedz porozmawiaj posłuchaj i wyciągnij wnioski. Bardzo cię przepraszam jeśli się za bardzo wymądrzałem nie było to moją intencją ,a moje słowa wypływają z chęci pomocy każdemu kogo dotknęła ta przeklęta choroba. Serdecznie pozdrawiam ANWAZ

Nie przesadzajcie- leczenie odwykowe dla człowieka, który szukał w dragach chwilowej zmiany. Moim zdaniem diagnoza jest prosta- nic Ci nie dadzą narkotyki-mogą tylko pogorszyć- z resztą sam powinieneś dojść już dawno do tego wniosku! Idż do lekarza SPECJALISTY i nie przejmuj się etykietką-Ją zawsze można zatuszować! Już bardziej przejmuję się tym że brałem mocne dragi niż tym że jestem schizofrenikiem!

agnieszka z tym leczeniem to nie tak do końca. Na przymusowe leczenie może wysłać tylko i wyłącznie sąd na wniosek gminnej komisji rozwiazywania problemów alkoholowych lub prokuratora - w tym wypadku wojskowego (dowódca JW może jedynie wysłać zż na komisję lekarską celem stwierdzenia przydatności do służby). Do wniosku dołącza się zebraną dokumentację wraz z opinią biegłego, jeżeli badanie przez biegłego zostało przeprowadzone. Sąd może, jeżeli na podstawie opinii biegłego uzna to za niezbędne, zarządzić oddanie badanej osoby pod obserwację w zakładzie leczniczym na czas nie dłuższy niż 2 tygodnie. W wyjątkowych wypadkach, na wniosek zakładu, sąd może termin ten przedłużyć do 6 tygodni. Przed wydaniem postanowienia sąd wysłuchuje osobę, której postępowanie dotyczy. Na postanowienie zarządzające oddanie pod obserwację do zakładu przysługuje zażalenie. Obserwację osoby w przedmiocie uzależnienia od alkoholu przeprowadza się w stacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego lub innym stacjonarnym zakładzie społecznym służby zdrowia. Orzeczenie o obowiązku poddania się leczeniu zapada po przeprowadzeniu rozprawy, która powinna odbyć się w terminie jednego miesiąca od dnia wpływu wniosku. Sąd wzywa osobę, w stosunku do której orzeczony został prawomocnie obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu, do stawienia się dobrowolnie w oznaczonym dniu we wskazanym zakładzie lecznictwa odwykowego w celu poddania się leczeniu, z zagrożeniem zastosowania przymusu w wypadku uchylania się od wykonania tego obowiązku. Obowiązek poddania się leczeniu trwa tak długo, jak tego wymaga cel leczenia, nie dłużej jednak niż 2 lata od chwili uprawomocnienia się postanowienia.

Witam
Przestępstwo podrobienia dokumentu lub użycia podrobionego dokumentu jako autentycznego zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli nie była Pani dotychczas karana to raczej nie grozi Pani kara bezwzględnego pozbawienia wolności, aczkolwiek wszystko zależy od okoliczności sprawy.
Co do opinii biegłych, w sytuacji gdy leczyła się Pani psychologicznie, psychiatrycznie lub odwykowo taka opinia jest obowiązkowo sporządzana, aby ustalić, czy w dacie czynu miała Pani świadomość jego znaczenia i możliwość kierowania swoim postępowaniem. Na czas sporządzania opinii często zawiesza się postępowanie.
Gdyby opinia wskazywała na ograniczoną poczytalność, otrzymałaby Pani obrońcę z urzędu.

Co może Pani zrobić – najlepiej skontaktować się z adwokatem i przedstawić mu szczegółowo informacje na temat sprawy. Wtedy dopiero otrzyma Pani najwłaściwszą odpowiedź. Generalnie, jeżeli dopuściła się Pani czynu, może Pani przyznać się i uzgodnić z prokuratorem wymiar kary. Wtedy może Pani negocjować i ustalić karę, która będzie Pani odpowiadała. Jeżeli natomiast czynu Pani nie popełniła, proszę się bronić. Szczególnie w takiej sytuacji proszę rozważyć możliwość ustanowienia adwokata. Jeżeli nie stać Pani na adwokata może Pani na każdym etapie postępowania składać wniosek o ustanowienie obrońcy z urzędu.

Miejska komisja rozwiązywania problemów alkoholowych - co sądzicie o tej instytucji i jej założeniach? Przypomnę, że do takiej komisji trafiają m.in. wnioski w przypadku, gdy ktoś popełni wykroczenie/przestępstwo pod wpływem alkoholu. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli po wypiciu 3 piw kogoś okradniesz, pobijesz czy po prostu będziesz głośno się zachowywać i trafisz na wytrzeźwiałkę, do komisji trafia wniosek i przeprowadza ona postępowanie w celu rozpoczęcia przymusowego leczenia odwykowego.

W sumie to wazelinuję ;-) Wiadomo na co się głosuje:

Dotychczasowa działalność:

z mojej inicjatywy postawiono głaz granitowy upamiętniający
Jubileusz 2000-lecia Narodzin Jezusa Chrystusa. Głaz ten znajduje się
przed Kościołem p.w. NMP Matki Kościoła na os. Dolnośląskim w
Bełchatowie.

moim staraniem nazwane zostały ulice w Bełchatowie imieniem: sługi
Bożej Wandy Malczewskiej, sługi Bożego Księdza Jerzego
Popiełuszki, św. Faustyny Kowalskiej, Józefa Chełmońskiego

czynię starania aby Rada Miasta zmieniła nazwę ulicy Pustej na
Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz nazwę ulicy Michała
Roli-Żymierskiego/zbrodniarza/ na Męczenników Katyńskich

jestem inicjatorem nadania dla Gimnazjum w Klukach imienia Wandy
Malczewskiej

Podjąłem starania aby został namalowany obraz św. Brata Alberta
Chmielowskiego, który znajduje się na ołtarzu bocznym w Kościele
p.w. Miłosierdzia Bożego w Bełchatowie.

zaangażowałem się w realizację wniosku właścicieli posesji o
nazwanie ulicy w Grocholicach imieniem Św. Maksymiliana Kolbego.

Jako radny podejmę m.in. takie działania jak:

spowoduję aby Urząd Miasta w Bełchatowie wybudował drogę, której
brakuje od 20 lat, łączącą ul. Św. Barbary z ul. Św. Faustyny
Kowalskiej

spowoduję aby Urząd Miasta zrealizował położenie chodnika na os.
Binków, który będzie prowadził od Kościoła na osiedlu Bińków w
kierunku os. Słonecznego

będę przekonywał osoby uzależnione od alkoholu z os. Binków i z
os. Słonecznego aby poddały się leczeniu odwykowemu.

doprowadzę do końca wniosek o nazwanie nowej ulicy w Grocholicach
imieniem św. Maksymiliana Kolbego a także sfinalizuję zmianę nazwy
ulicy Michała Roli-Żymierskiego (oprawcy) na Męczenników
Katyńskich oraz ulicy Pustej na Józefa Ignacego Kraszewskiego.

;-)

Ach, facet startuje z PiSu


__________________________________________________________________ Sandra
Sandi Jagoda ICQ#: 153642378 Current ICQ status: + More ways to contact me i
See more about me:
__________________________________________________________________


| 1) Jaka jest procedura ubezwlasnowolnienia ( i majatkowego, i
calkowitego)?

Nie ma takich dwóch rodzajów ubezwłasnowolnień. Chyba pomyliłeś z
całkowitym i częściowym, ale one nie są równoważne twoim określeniom.

Składasz wniosek do sądu okręgowego według miejsca zamieszkania tej osoby,
| tu dodam dla zainteresowanych w kwestii ubezwłasnowolnień ,że również o


pomoc w złożeniu wniosku można zgłosić sie do prokuratury ...
Ale w kwestii alkoholizmu są inne organy do załatwiania tych spraw ...
A mianowicie komisja d/s przeciwdziałania alkoholizmowi , to oni własnie
przeprowadzają początkowe postępowanie i to oni występują do sądu rodzinnego
o leczenie odwykowe , sąd po przeprowadzeniu postępowania i zleceniu
dodatkowo biegłym przeprowadzeniu badań wyda postanowienie o leczeniu
stacjonarnym bądź nie stacjonarnym i to sąd będzie miał tą sprawę jako
wykonawczą  do nadzoru ...

sąd wysyła tę osobę na badania, przeprowadza rozprawę, po czym orzeka o
ubezwłasnowolnieniu (lub nie), obowiązkowo podając powód. Zmiana rodzaju
ubezwłasnowolnienia lub jego uchylenie następuje w tym samym trybie.
Polecam lekturę art. 544 i nast. KPC.

| 2) Jakie sa prawa i obowiazki opiekuna takiej osoby ubezwlasnowolnionej
i
| kto moze takim opiekunem zostac?

W pierwszej kolejności musi to być małżonek, w drugiej rodzice.

--



najwyrazniej chyba nie, skoro Prezes wspomina o jakims ,,odwołaniu" a wedle ustawy mozna wniesc jedynie sprzeciw, ktory nie ma charakteru odwolania i nim na pewno nie jest. Jest tylko wnioskiem o autokorekte decyzji przez Ministra. To samo sie tyczy postepowania przed sądem, które tez nie ma charakteru odwoławczego toczy sie w postepowaniu nieprocesowym wszczętym nie w wyniku skargi czy jakiegos srodka odwoławczego, lecz na podstawie wniosku jak to ma miejsce w postepowaniu nieprocesowym w którym toczą sie m.in. sprawy o przymusowe skierowanie na leczenie odwykowe alkoholika itp.
dla jasnosci Minister nie oddala czy odrzuca sprzeciw - lecz utrzymuje w mocy swoja decyzje.
Zreszta ciekaw jestem pelnego textu uzasadnienia decyzji Ministra i tego co mialoby byc jakąś podstawą do zmiany tej decyzji. Bo tu podstawa mogloby byc jedynie to ze minister nie mogl odmowic, nie mial uprawnienia do tego lub przekorczyl uprawnienia wlaścicielskie wynikajace z ustawy. A w ustawie brak jest okreslenia zakresu i podstaw odmowy. jest tylko okresleslony zakres podmiotowo-przedmiotowy dzialania ministra. Czyli zasadniczo minister dziala na zasadzie ,,luzu decyzyjnego" co do meritum sprawy zakresie kompetencji do przedmiotu bedacego w posiadaniu podmiotu, który wystapil o zgode na rozporządzenie. I moze podjac decyzje niegatywna nawet gdyby pod wzgledem formalnym i prawnym umowa byla ok, jezeli uzna ze jest niekorzystna w swietle interesu SP. Jezeli szczegolowo nie wskaze sie uzasadnienia gospodarczego czynnosci, to w zasadzie nie ma szans na pozytywna decyzje. A najgorsze jest to ze zgoda na dzierzawe jest wydawana na okres max.do 1 roku. czyli jak to ma się do 20 lat dzierzawy. Skoro po roku trzeba znowu przejsc cala procedure zatwierdzenia umowy. Czyli domniemywac nalezy ze dzierzawa moze trwac jedynie 1 rok. Bo zawarcie nawet w umowie ,,warunku", ktory de facto nie jest warunkiem w rozumieniu k.c.czyli opraciem powstwania zamierzonego skutku prawnego na zdarzeniu przyszlym i niepewnym jakim jest zgoda ministra powtarzana co roku przez 20 lat, tylko conditio iuris czyli ustawowa przeslanka waznosci czynnosci prawnej czyli czynnosc jest wazna jedynie w okresie waznosci zgody ministra - max 1 rok, ze po roku musi PKWK wystapic o nowe zezwolenie dla Damisu, jest chyba niedopuszczalne. GDyz w tym wypadku brak zgody powoduje niewaznosc umowy a z tresci ustawy wynika ze ministrowi przedstawia sie projekt umowy Czyli zasadniczo co roku chyba trzeba robic przetarg. Po prostu tworcy ustawy przedobrzyli z zabezpieczeniami dla wlasnosci toru, co spowodowalo taka a nie inna pulapke. Wydaje mi sie ze byla ona pisana pod STWK ktora miala wtedy kilkudzieisiecio letnia umowe, ktorej zapis tej ustawy nie obejmowal. W scenogramach z obrad sejmu nad ustawa o wyscigach widac ze ostrzegano przed tym zapisem i wylaczeniem toru z rak AWR wtedy AWRSP na rzecz PKWK. Teraz to sie mści.

Z wczorajszego Twojego postu wywnioskowałem że droga, którą podąża alkoholik ma być długa i kręta. Ma przebyć kilometry swojego życia, tylko po to aby na swoim garbie odczuć jej było nie było, prędzej czy póżniej zgubny harakter.


Witaj Krzysiek ,

Zbyt daleko idące wnioski wyciągasz , a potem z nimi rozmawiasz , nie ze mną .

Myślę , że nie ma co kombinowac tyle , tylko zwyczajnie do roboty się brac. Leczenie alkoholizmu to ciężka praca.
Ja zwyczajnie terapię przeszedłem , potem kilka lat na mitingach AA bardzo często bywałem i robiłem za terapeutę odwykowego , a następnie dałem Sobie całkiem z tym wszystkim spokój , bo uznałem , że chwatit. W efekcie tego po pięciu latach od tego chwatit powróciłem do picia , poczem na wszelki wypadek jeszcze raz ten błąd powtórzyłem .
A ponieważ dalej nie byłem całkowiocie pewien , że to błąd , zrobiłem to jeszcze raz .
W sumie jestem fatalnym przykładem do naśladowania
Na szczęście Ty możesz inaczej. W terapii i AA masz możliwośc wyleczenia wszystkich objawów alkoholizmu we wszystkich istotnych sferach życia , poza fizyczną. Potem zaś wystarczy jak nie będziesz moich błędów powtarzał i będziesz zdrowy .
Ile zajmie Ci wyeliminowanie psychologicznych , społecznych i duchowych objawów alkoholizmu pojęcia nie mam. To zależy od kilku czynników takich jak złożonosc problemu , motywacja , wkład pracy , indywidualny potencjał itp...
No i gdzieś po drodze dobrze było by i terapię DDA zaliczyc , bo pamiętam , że pisałeś iż jesteś.
A potem to już tylko i aż wystarczy pamiętac Kim się jest i życ jak Człowiek. Amen .

Przyjemnej pracy .

Pozdrawiam serdecznie. Jarek alkoholik.

Kurator Zawodowy powinien zwrócić sie do sądu z wnioskiem o nałożenie obowiązku leczenia odwykowego. Jest jeszcze możliwość zawiadomienia Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, ale jest to droga dużo mniej skuteczna!

izuuu
Nie występuj z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie ani w poniedziałek , ani nigdy . Chyba ,że jesteś prokuratorem i pomyliłaś forum )
Wybacz, ale ikonkę symbolizującą rozpacz musiałam zamieścić.

Co może zrobić kurator społeczny w przypadku stwierdzenia przemocy w rodzinie ?

1 . Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
Art. 12.
Osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych powzięły
podejrzenie o popełnieniu przestępstwa z użyciem przemocy wobec członków rodziny, powinny niezwłocznie zawiadomić o tym Policję lub prokuratora.

Natomiast kurator zawodowy dla dorosłych może ponadto wystąpić z wnioskiem na podst Art. 74. § 2 kk

- Jeżeli względy wychowawcze za tym przemawiają, sąd, wobec skazanego na karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, może w okresie próby ustanawiać, rozszerzać lub zmieniać obowiązki wymienione w art. 72 § 1 pkt 3-8 albo od wykonania nałożonych obowiązków zwolnić, z wyjątkiem obowiązku wymienionego w art. 72 § 2, jak również oddać skazanego pod dozór albo od dozoru zwolnić.

Obowiązki o których mowa wyżej - Art. 72. § 1kk
Zawieszając wykonanie kary, sąd może zobowiązać skazanego do:
1) informowania sądu lub kuratora o przebiegu okresu próby,
2) przeproszenia pokrzywdzonego,
3) wykonywania ciążącego na nim obowiązku łożenia na utrzymanie innej osoby,
4) wykonywania pracy zarobkowej, do nauki lub przygotowania się do zawodu,
5) powstrzymania się od nadużywania alkoholu lub używania innych środków odurzających,
6) poddania się leczeniu, w szczególności odwykowemu lub rehabilitacyjnemu, albo oddziaływaniom terapeutycznym lub uczestnictwu w programach korekcyjno-edukacyjnych,
7) powstrzymania się od przebywania w określonych środowiskach lub miejscach,
7a) powstrzymywania się od kontaktowania się z pokrzywdzonym lub innymi osobami w określony sposób,
7b) opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym,
8 innego stosownego postępowania w okresie próby, jeżeli może to zapobiec popełnieniu ponownie przestępstwa.

Witam, mam problem z jednym z dozorowanych,może ktoś z WAs miał podobny przypadek i udało Wam się podjąć jakieś sensowne kroki,proszę o wskazówki, a mianowicie sprawa wygląda następująco:

- karany z 279kk, 1 rok w zawieszeniu na 4,dozór. Chłopak choruje na schizofrenię, do tego jest uzależniony od alkoholu i tramalu; ma konkubinę i małe dziecko,okresowo przebywa u niej,ale zawsze wraca do domu,więc przekazywać akt nie ma co Leki bierze przez jakąś chwilkę, potem veto- i zaczyna się nawrót choroby;matka już wyłysiała z tego powodu, w domu horror i koszmar; nowe przestępstwa to tylko wykroczenia. Sprawowanie takiego dozoru wydaje mi sie totalnie bez sensu,albowiem ten człowiek jest chory i potrzebuje specjalistów, a nie pedagoga w postaci kuratora, bo: nie uchyla się od dozoru, rozmawia chętnie,tyle że raczej nawet specjalnie nie wie, że rozmawia bo albo na chaju albo w swoim świecie. Po rozmowie z sędzią: fakultet odpada bo nie ma podstaw, o nałożenie obowiązku leczenia odwykowego-bez sensu bo musi wyrazić zgodę; więc co? Przymusowe leczenie psychiatryczne - odpada, bo sąd uznał, iż nie ma wystarczających przesłanek. Tysiące godzin z matką, żeby nie zwariowała, rady,porady,skierowania do rodzinnego o przymusowe, jej pisma i nic. Facet nie ma motywacji żeby się leczyć, jak już jest totalnie źle to go zabierają na leczenie do szpitala, a gdy po jakimś czasie jest ok tzn. nie zagraża sobie i innym (ok.1 miesiąca)- wychodzi na własne życzenie. Błędne koło.Właśnie kombinuję nad jakimś wnioskiem tylko nie bardzo wiem jakim A chłopak właśnie jest na etapie:widzi wszystko na pomarańczowo, uważa że może być mistrzem boksu, a leków nie będzie brał, bo są elementem eksperymentu przeprowadzanego na chorych...uffff

Możliwe wnioski:

Postępowanie opiekuńcze

1. o zmianę zarządzeń opiekuńczych w sprawie objętej nadzorem (przywrócenie władzy rodzicielskiej, zmiana formy ograniczenia władzy rodzicielskiej, pozbawienie władzy rodzicielskiej, zawieszenie władzy rodzicielskiej, umorzenie postępowania).

2. zawiadomienie o potrzebie wszczęcia postępowania opiekuńczego z urzędu

Postępowanie w sprawach nieletnich

1. wniosek o zmianę środka wychowawczego, w sprawie objętej nadzorem, bądź zastosowanie dodatkowego środka wychowawczego (np. nałożenie zobowiązania przy jednocześnie realizowanym nadzorze kuratora)

2. wniosek o uchylenie środka wychowawczego, w sprawie objętej nadzorem

3. wniosek o umorzenie postępowania wykonawczego, w sprawie objętej nadzorem

4. wniosek o odwołanie warunkowego zwolnienia z zakładu poprawczego, w sprawie objętej nadzorem

5. wniosek o zarządzenie wykonania orzeczonego środka poprawczego, w sprawie objętej nadzorem

6. wniosek o odroczenie wykonania orzeczonego środka wychowawczego, w sprawie objętej nadzorem

7. zawiadomienie o potrzebie wszczęcia postępowania wobec osoby zagrożonej demoralizacją.

Sprawy osób zobowiązanych do podjęcia leczenia odwykowego

1. o zmianę postanowienia, w części dotyczącej rodzaju placówki, w której zobowiązanie ma być realizowane (o zmianę sposobu leczenia)- na etapie postępowania wykonawczego

2. o uchylenie obowiązku leczenia odwykowego przed upływem przewidzianego ustawowo, dwuletniego okresu- na etapie postępowania wykonawczego

3. o umorzenie postępowania- na etapie postępowania wykonawczego

4. zawiadomienie do GKRPA/MKRPA o potrzebie wszczęcia postępowania wobec osoby podejrzanej o uzależnienie od alkoholu

5. zawiadomienie do Prokuratury okręgowej o potrzebie wszczęcia postępowania o ubezwłasnowolnienie wobec osoby zobowiązanej do realizacji obowiązku leczenia odwykowego.

Wniosek powinien spełniać wymogi pisma procesowego: data, oznaczenie sądu, wskazanie przedmiotu wniosku, uzasadnienie. Podanie podstawy prawnej dla proponowanych rozwiązań, w mojej opinii, pozytywnie wpływa na wartość merytoryczną wniosku.

Możliwe jest wnioskowanie o propozycje konkretnych rozwiązań ze wskazaniem rodzaju placówki (np. placówka opiekuńczo- wychowawcza), lecz nie konkretnej placówki (Dom Dziecka w ...- kierowanie do placówek pozostaje w kompetencji innych niż sądowe organów).

Takie nadzory istnieją i po okresie, gdy ich liczba stopiowo malała, przeżywają swój renesans. Ostatnio panuje moda, ażeby orzekać także nadzór, gdy uczestnik postępowania zostaje zobowiązany do podjęcia leczenia odwykowego w placówce stacjonarnej.
Należę raczej do zwolenników zniesienia sądowego zobowiązania do podjęcia leczenia odwykowego. Postaram się przedstawić kilka argumentów, przemawiających za tym stanowiskiem:
1. wtórna wiktymizacja ofiar przemocy w rodzinie- osoba doznająca przemocy ze strony czlowieka nadużywającego alkoholu jest mocno zdeterminowana i przezwycięża barierę lęku i poczucia niemocy, w chwili, gdy występuje z wnioskiem do GKRPA, lub MKRPA ufając w potęgę wymiaru sprawiedliwości (często właśnie tam najpierw trafiają osoby, które chcą zmienić swą sytaucję, ale nie decydują się na złożenie zawiadomienia o przestępstwie). Efekt końcowy, po przeprowadzeniu kilkumiesięcznej procedury, łacznie z postępowaniem przed sądem, skutecznie zniechęca tę osobę do zwrócenia się w jakiejkolwiek innej sprawie do wymiaru sprawiedliwości.
2. przymus zewnętrzny nie sprzyja wzbudzeniu motywacji wewnętrznej- cała aktywność osoby uzależnionej ukierunkowuje się na "oszukanie" tego wrednego typa, ktory każdego miesiąca przyłazi do jej domu, a jeszcze na dodatek wypytuje sąsiadów, czy nie widzieli jak kulturalnie spożywał sobie piwo pod murkiem (istnieje znaczny odsetek klientów, ktorzy po zakończonej terapii idą coś chlapnąć, ażeby odreagować zmęczenie).
3. zobowiązanie, w przypadku którego nie istnieją jasne i jednoznaczne konsekwencje jego złamania, deprecjonuje wizerunek sądu (chyba, że ktoś uważa, iż w kategoriach porownywalnych do zsyłki na Sybir należy postrzegać zobowiązanie do podjęcia leczenia w placówce stacjonarnej).
4. cała procedura (nader kosztowna- diety członków komisji, wynagrodzenia biegłych, koszty sądowe) obciąża w całości Skarb Państwa. Wydaje mi się, iż korzystniejszym byłoby zagospodarowanie tych środków np. na zatrudnienie streetworkerów, funkcjonujących w ramach istniejących poradni odwykowych, czy klubów AA i buszujących w okolicach najbardziej obleganych przez "koneserów" sklepów monopolowych.
I to byłoby na tyle.
Pozdrawiam.

ja raczej nerwów ze stali nie mam, chociaż trupy widziałam na żywo i straszne mi nie są boję się zawsze jak diabli i mój brat ma ze mną utrapienie
boziu on w zyciu nic w takim formacie by naet nie probowal sciagnac ...przewrazliwiony na tym pkt jest ;P
i zle mnie zrozumialyscie bo chodzilo mi o to ze on to wszystko na plytkach ma xD .
Eh... bede musiala zainwestowac w nagrywarke DVD, bo na plytach CD-R juz nei wydole... tylko, ze moi rodzice juz uwazaja ze jestem uzalezniona (dramy, mangi, jap. muzyka) i stwierdzili,ze jakt tak dalej pojdzie to beda mnie musieli odciac od kompa i wyslac na odwyk...

Jak im jeszcze powiem, ze kupuje nagrywarke DVD, bo nie mam juz miejsca na dysku na moje kochane dramy, to mam za to miejsce w klinice odwykowej juz zagwarantowane...

A wszytsko przez to, ze jak dostalam od kolezanki 2 serie Gokusena ogladalam w jedna noc 5 odcinkow pod rzad... to jeszcze nie jest nalog, co??


Ja już dawno doszłam do wniosku, że nie ma sensu nagrywać na CD, bo za dużo ściagałam, a za mało miałąm kasy na płyty, a płyty DVD i CD są w tej samej cenie, więc bardziej się opłacało...
...
Moi rodzice już dawno doszli do wniosku, że ich córka zbzikowała na punkcie wszystkiego co japońskie (głównie muzy i ściągania wszystkiego co popadnie związanego z japońska muzyką) i że już nawet leczenie mi nie pomoże XD
...
Ja miałam podobnie z Hana Yori Dango, oglądałam ją chyba do 7 rano (a na 8 miałam do szkoły XD), ale ja tak mam często, że zasiedze się przy kompie, a potem w ciągu dnia osypiam XD

niestety polskie prawo nie przewiduje takiej sytuacji, nie można zmusić nikogo do poddania sie badaniom czy leczeniu jeżeli on tego nie chce. Nie można też osoby chorej umieścić np. w domu opieki jeśli ona nie wyrazi zgody a jeżeli nie jest w stanie takiej zgody wyrazić to powinna być ubezwłasnowolniona przez sąd co też nie jest łatwo uzyskać.

nie zgadzam się
przykład jeśli chodzi o alkoholików:
ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi :
art 24 osoby wymienione min. powodujące demoralizację :kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania
opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu
leczniczego.
26 orzeka o tym sąd w post. nieprocesowym
27 gdy nie ma opini biegłego sąd może nakazać zamknięcie na obserwację takiej osoby na czas do max 14 dni
art 28 W razie zarządzenia przez sąd badania przez biegłego lub oddania pod obserwację
w zakładzie leczniczym osoba, której postępowanie dotyczy, zobowiązana
jest poddać się badaniom psychologicznym i psychiatrycznym oraz zabiegom
niezbędnym do wykonania podstawowych badań laboratoryjnych
art 30 W razie nie usprawiedliwionego niestawiennictwa na rozprawę lub uchylania się
od zarządzonego poddania się badaniu przez biegłego albo obserwacji w zakładzie
leczniczym sąd może zarządzić przymusowe doprowadzenie przez organ Policji.
art 32 Sąd wzywa osobę, w stosunku do której orzeczony został obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu, do stawienia się dobrowolnie w oznaczonym dniu we wskazanym zakładzie lecznictwa odwykowego w celu poddania się leczeniu, z zagrożeniem zastosowania przymusu w wypadku uchylania
się od wykonania tego obowiązku
Sąd zarządza przymusowe doprowadzenie do zakładu leczniczego osoby uchyla-
jącej się od wykonania obowiązków, o których mowa w ust. 1 i 2, przez organ
Policji.

są więc przypadki gdy osoba z pełną zdolnością do czynności prawnych może bez swej zgody zostać przymusowo leczona na wniosek członków rodziny, prokuratora lub gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych
ubezwłasnowolnienie jest ostatecznością w przypadku notorycznego uchylania się od poddania się badaniom i przymusowemu leczeniu w przypadku wystąpienia przesłanek z art. 24

można wystarczy tylko chcieć i jeszcze jeden drobny szczegół, zoofilię należałoby ustawowo uznać za chorobę a na to nie mamy na razie co liczyć


Czy jeżeli ojciec pijany grozi mojej mamie morderstwem i wyzywa ją, można
go
oskarżyć i domagać się aresztowania gdy wezwie się w czasie takich
ekscesów
policję? I czy można go poprzez prawo jakoś zmusić do leczenia, dodam, że


Tak od razu aresztowac go nie mogą, jeśli nie złapią go z - za
przeproszeniem
siekierą w ręcę - możesz natomiast domagać się odwiezienia na Izbę
Wytrzeźwień,
potem składasz wniosek do prokuratury o znęcanie się. A Niebieska Karta to
tylko
dodatkowy argument dla Sądu, a nie tarcza ochronna.

Poza tym, jeśli chcecie leczyć go przymusowo należy go zgłosić do takiej
instytucji:
jak Miejska/ Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych
- działają zazwyczaj przy Urzędach Miasta/ Gminy, Ośrodkach Interwencji
Kryzysowej lub
Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej. Komisja taka przeprowadzi
postępowanie
motywujące do leczenia, jeśli to nie pomoże, Komisja wystąpi z wnioskiem
do Sądu Rejonowego o _zobowiązanie do leczenia przymusowego_.
Sąd może go zobowiązać nawet do leczenia zamkniętego - zależy od sytuacji.
Aczkolwiek nie łudziłabym się co do 100% skuteczności leczenia, ponadto
po 2 latach od uprawomocnienia się wyroku - jeśli pozwany nie odbędzie
leczenia
sprawa jest umarzana. Bądź jednak dobrej mysli, czasami samo zgłoszenie i
opór rodziny
wpływa na zmianę postawy alkoholika.
Idźcie też do psychologa - prawdopodobnie jesteście współuzależnieni.

pije gdy tylko ma wole i jest niebezpieczny w czasie trzeźwienia? Byłbym
dozgonnie wdzięczny za jakieś odnośniki do artykułów prawnych, aby w razie
czego można było się czym podeprzeć. Proszę Was o odpowiedź.


Kodeks karny już zacytowali przedpiścy, a ja mogę dodać:
Ustawa o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi
z dnia 26 października 1982 roku (z późn. zm.)

Art. 24.
Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład
 życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo
 systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na
badanie
 przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu
 i wskazania rodzaju zakładu leczniczego.

Art. 26.
Osoby, o których mowa w art. 24, jeżeli uzależnione są od alkoholu,
 zobowiązywać można do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub
 niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego.
O zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa
 odwykowego orzeka sąd rejonowy właściwy według miejsca zamieszkania
 lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, w postępowaniu
nieprocesowym.
Sąd wszczyna postępowanie na wniosek gminnej komisji rozwiązywania
 problemów alkoholowych lub prokuratora. Do wniosku dołącza się zebraną
dokumentację wraz z opinią biegłego, jeżeli badanie przez biegłego
zostało przeprowadzone.

Art. 40.
Osoby w stanie nietrzeźwości, które zachowaniem swoim dają powód
do zgorszenia w miejscu publicznym lub w zakładzie pracy, znajdują się
w okolicznościach zagrażających ich życiu lub zdrowiu albo zagrażają życiu
lub zdrowiu innych osób, mogą zostać doprowadzone do izby wytrzeźwień
lub publicznego zakładu opieki zdrowotnej albo do miejsca zamieszkania
lub pobytu.
W razie braku izby wytrzeźwień osoby takie mogą być doprowadzone
do jednostki Policji.


Witam Wszystkich!!!!
Jestem nowym uczestnikiem waszego forum... tak naprawdę nie wiem jak mam opisać swój problem, bo w obecnej chwili przez głowę przesuwa mi sie 1000 myśli na sekundę. Mam 21 lat. Problem mój dotyczy mojego toksycznego małżeństwa.
Związek małżeński zawarliśmy w czerwcu 2005 r. Z małżeństwa nie mamy dzieci.
Małżeństwo od początku nie układało się dobrze. Główną przyczyną nie udanego małżeństwa stał się alkohol. Tuż po ślubie mąż musiał wszyć „Esperal”, żeby przestać pić. Jednak wciąż szukał pretekstu, aby przepić lek. Podobnie było z „Anticolem”, który brał kilka miesięcy później.
Z czasem nadużywanie alkoholu przez męża stało się bardzo uciążliwe, ponieważ zaczął pić częściej, dłużej i w większych ilościach.
Małżonek po alkoholu jest agresywny – wymyśla mi, szantażuje, zastrasza, bije (gryzie, szarpie, itp.), robi awantury, również osobom trzecim, często z powodu niczym nieumotywowanej zazdrości.
Co rusz dochodzi między nami do rękoczynów (kilka razy interweniowała policja).
Z powodu przemocy domowej biorę udział w terapii specjalistycznej dla osób, które mają w rodzinie osobę uzależnioną od alkoholu oraz ofiar przemocy w rodzinie.
Bardzo często namawiałam męża na indywidualne mediacje z psychologiem oraz na mitingi dla grupy Anonimowych Alkoholików.
Reakcje jego na moje prośby były różne, lecz nie przynosiły one niestety większego rezultatu.
Chcąc ratować nasze małżeństwo, złożyłam wniosek do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, o przymusowe leczenie odwykowe Artura (mojego męża). Pozostało na tym, że miał chodzić na indywidualne spotkania z terapełtą, był może 2-3 razy przez 4 m-ce. (W październiku 2007, ponownie postanowił wszyć Esperal, dziś już siedzi w barze i jest tak "nawalony", że nie można się z nim porozumieć).
Stanowczo odmawiał leczenia, zastraszając mnie, że i tak będzie pił oraz, że pożałuję wszystkiego co robię przeciwko niemu.
Kiedy wyprowadziłam się z wielkim trudem i ubolewaniem, od męża, (aby nakłonić go do jakichkolwiek zmian, w tym leczenia) Artur próbował popełnić po raz trzeci samobójstwo (pierwsza próba z bardzo poważną konsekwencjąupił się i połknął ok. 60 - 80 różnych tabletek).
Mimo szantaży i przemocy, które stosował (i nadal stosuje) wobec mnie, postanowiłam dać mu kolejną szansę i pomóc mu walczyć z nałogiem.
Niestety moje starania, prośby, groźby, „że zostanie sam, że ponowię sprawę o rozwód, aby dłużej nie znosić jego awantur i nadużywania alkoholu”, nie przyniosły żadnego, długo trwałego skutku.
Z czasem, mąż zaczął stosować przemoc psychiczną i fizyczną wobec mnie, nie będąc pod wpływem alkoholu. Muszę dodać, że przez jego nadużywanie alkoholu nabawiłam się ogromnej nerwicy - mam bardzo silne bóle brzucha, na które zwykły lek przeciw bólowy nie działa. Lekarze twierdzą, że porobiły mi się wrzody żołądka na tle nerwowym...
Również pragnę tutaj dodać, że mąż odmówił badań nasienia. Być może w związku z tym nie możemy mieć dzieci, których bardzo chciałam.
Proszę powiedzcie mi czy warto walczyć o ten związek? Na terapi (grupie wsparcia), na którą uczęszczam uczą mnie, że powinnam zacząć dbać o siebie i jak najszybciej wyrwać się z sideł tego toksycznego małżeństwa, za nim sama wkońcu sobie coś zrobię... Bardzo proszę o poradę, ponieważ modlitwa już na mnie nie działa... Powoli tracę wiarę i nadzieję, że kiedy kolwiek Pan Bóg mi pomoże...
Z góry serdzecznie dziękuję...
Pozdrawiam...
P.S. Bardzo przepraszam za taką rozpiskę jak wypracowanie, ale chciałabym, aby sytuacja była bardziej zrozumiała... Również pragnę dodać, że moja wiara w Boga jest duża... przez ok. 8-10 lat byłam wychowywana przez siostry zakonne Pasterzanki.

To co napisałaś nie odbiega od „normy” w rodzinie z problemem alkoholowym. Wiem, że chciałabyś dużo zrobić ale boisz się. Nie wychodź z założenia, że jak wyprowadzisz się z domu to sprawy ułożą się. Nie ułożą się, bo Twoje rodzeństwo będzie razem z nim a nawet jeżeli nie to nie zapominaj o matce. Twoja wypowiedz jest pełna nienawiści do ojca. Spróbuj zamieniać tą nienawiść na energię którą spożytkujesz na pomóc tacie.

Ja bym mu już nie pomagał, bo to nie ma sensu. Jak sam sobie nie pomoże to nikt mu nie pomoże! Co do wyprowadzenia się z domu przyznaję rację szarkowi.

Jedną z dróg jaką możesz obrać jest „Komisja d/s Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych”. Najczęściej funkcjonuje przy pomocy społecznej. Jako członek rodziny masz prawo złożyć wniosek o wezwanie Twojego ojca przed tą komisję. Dostanie wezwanie o przybycie. Jeżeli nie pojawi się to sprawa trafi do sądu o leczenie. Jeżeli przyjdzie na komisję i rozpoznają problem i wyślą go do poradni odwykowej i tam zacznie leczenie, jeżeli nie zacznie leczenia to policja będzie go dowozić na spotkania.

Po 1. Znany człowiek załatwi sobie wszystko. A Szyszka będzie miała przejebane, że takie coś robi mu.
Po 2. Nawet jeśli będzie chodził na to może wszyć esperal (wtedy może tłumaczyć, że pracuje i nie ma czasu na spotkania), a potem go przepije i będzie dalej pił.
Drugim sposobem, krótszym ale trudniejszym jest namówienie matki aby złożyła do prokuratury zeznania, że jest przemoc w rodzinie. Wtedy jeszcze ustala się z prokuratorem, że będą wnioskować o leczenie. W tym wypadku jeżeli nie będzie dobrowolnie leczył się to pójdzie do więzienia.

Skoro mama nie chce rozwodu to co dopiero doniesienia do prokuratury?
I do tego znajmości tatusia.
Jeżeli chcesz zacząć:
W momencie gdy będzie w pełni trzeźwy i będzie miał czas wysłuchać Cię powiedz mu, o Swoich uczuciach jakie Tobą rządza gdy jest pijany i jakie masz zdanie o nim.

Jego to akurat najmniej obchodzi. Zdanie rodziny. Gdyby coś go obchodziło to by się zastanowił co on robi.
Potem powiedz mu jakie prawa Ci przysługują i powiedz, że ZROBISZ TO dla Siebie, jego i reszty rodziny. Po oznajmianiu jakie masz prawa daj mu wybór: Ma 7 dni na zgłoszenie się do poradni odwykowej i podjęcie leczenia, jeżeli tego nie zrobi zaczynasz korzystać Swoich praw. Nie zadawaj, żadnych pytań, wszystko mów w zdaniach oznajmujących. NIGDY nie podnoś głosu nie ważne jak by krzyczał na Ciebie.

Oleje to przecież. Co do zgłaszania pisałem wcześniej.

Zanim podejmiesz decyzję zastanów się co jest dla Ciebie ważniejsze:
-ciuch markowe, dobrze wyposażony dom
-Tato, mama, rodzeństwo i Ty

Dla mnie odpowiedz jest oczywista i mam nadzieję, że dla Ciebie też.

To to popieram w 100%

A teraz ode mnie. Szyszko mogę Ci tylko współczuć i nic więcej nie zrobię. Jednakże uważam, że musicie się go z domu pozbyć. Ja widze tylko jedno rozwiązanie: rozwód. Może uda Ci się namówić mame. Pogadaj z rodzeństwem i wspólnie namówcie mame:) Pomoc ojcu nie ma sensu- uwierzcie mi, że to bardzo zadko skutkuje.
Pozdrawiam Szyszka :)

P.S. Sorki Szarek, że tak negatywnie Twojego posta wziąłem, ale takie jest moje zdanie :)[/quote]

Chyba na początku mojej obecności na tym forum, jeszcze w charakterze gościa pisałam, że alkoholik ze swoim nałogiem jest dla całego swojego otoczenia, a nade wszystko dla żony, jak najbardziej toksyczna z trucizn. To trucizna tak straszliwa jak straszliwy jest stan kobiety, która tutaj napisała, bo żywcem nie wie co robić. Miota się od ściany do ściany, nie potrafi podjąć żadnej decyzji, bo każda wydaje się zła, boi się odpowiedzialności za siebie i dzieci, czuje, że tonie w bagnie po uszy i każde poruszenie się w nim tylko pociągnie ją w dół. Jest w takim chaosie, w jakim przed rokiem, może trochę dłużej byłam ja, gdy wreszcie AHA przywalił mnie całym swoim cieżarem podwójnego uzależnienia i pozwolił dotknąć mojego własnego dna. Dzięki Bogu.
Z jednym wszakże stwierdzeniem zgadzam się w 100 procentach - w tym kraju, w naszym kraju, alkoholik ma utrudnione zadanie wyjścia z nałogu. Skutecznie utrudnia mu to policja, gdy żona wzywa te służby do skutego w trupa nałoga, a pan policjant powiada z uśmiechem, że przecież chłop spokojny i wypić ma prawo. Utrudniają mu to sądy, gdzie żona nałoga musi pazurami wydrapać a to eksmisję z mieszkania, z którego nałóg uczynił ostatni krąg piekła, a to alimenty w astronomicznej kwocie kilkuset złotych, bo nie ma za co żyć, a to przymusowe leczenie, na które szalejący po mieszkaniu dewiant oczekuje sobie chlejąc miesiącami. Utrudnia mu to ze znakomitym skutkiem prawo zezwalające dewiantowi siedzieć w mieszkaniu, z którego uciekła żona z dziećmi. Na przeszkodzie stoi usłużna policja, która gdy przez zupełny przypadek odstawi nałoga do izby wytrzeźwień, a żona wreszcie choć raz od miesięcy prześpi spokojnie całą noc, to rankiem wypuści dewianta z przytulnej izbowej izolatki wprost w ramiona żony, którą można znowu walić w pysk, okradać i dręczyć.
Utrudnia mu to niezwykle sprawnie bardzo skurpulatny pan prokurator pochylający się nad doniesieniem o możliwości popełnienia przestępstwa, objętego sankcjami kodeksu karnego, a złożonego przez żonę latami maltretowaną psychicznie. Pan prokurator będzie przez dwa lata badał w pocie czoła przedstawione dowody obawiając się zapewne, iżby objawy szczególnie ekscentrycznego stylu bycia, czy też może osobliwego poczucia humoru w traktowaniu kobiety nie pomylić broń Boże z przemocą psychiczną. A jak już pokona te wszystkie swoje wątpliwości i skieruje wniosek do sądu, to podobnie jak pan prokurator skrupulatny sędzia przez dwa lata będzie pieczołowicie sądził sprawę, po czym wyda wyrok - dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy. I nałóg z prawdziwą i jakże zasłużoną satysfakcją powróci do mieszkania, z którego uczynił ostatni krąg piekła, żeby dalej, jak mu to przecież w życiu pisane i się słusznie należy, dręczyć swą małżonkę dalej, bo ta już nic nie piśnie i nigdzie nie pójdzie. Jeśli w ogóle przeżyje.
Tak, jestem tego pewna, że alkoholik w Polsce ma naprawdę trudne życie. W takich Stanach Zjednoczonych np. za jednokrotne zatrzymanie w czasie jazdy po pijanemu otrzymuje się alternatywę - albo pierdel, albo leczenie odwykowe. Nawet, jeśli to jeszcze nie uzależnienie, to dmuchać na zimne nie zawadzi.
Wybaczcie tę ironię, ale ilekroć czytam tutaj podobne historie, jakże przecież podobne i widzę skalę nieszczęścia, to zwyczajnie krew mnie zalewa. Ile lat jeszcze, ile lat - pytam się - będzie w tym kraju, który ja nazywam swoją ojczyzną, latał dewiant w licznej ilości odsłon ludzkich, ale z jedną twarzą potwora i niszczył życie innych ludzi bezkarnie? Ile lat - pytam ponownie - ofiara będzie musiała udowadniać, że nie jest wielbładem? Ile lat poczeka, aż wezmą ją w opiekę i ochronią (jeśli sama tego nie potrafi) instytucje z natury swej przypisane do tej roli?
Ewa

http://www.wm.pl/Index.php?ct=elk&sct=elk&id=805731 - no to nie będzie pewnie izby wytrzeźwień

To, że w Europie nie ma to nie powód, żeby w Polsce nie było izb wytrzeźwień - widocznie kary w pozostałych krajach E. są tak wysokie i mobilizujące, że nie trzeba takich instytucji. Zlikwidujmy izbę i mamy oto widoczek : 2 tys. profesjonalistów leżeć będzie na ulicach, klatkach schodowych, w parku, etc. - reklama dla miasta pierwsza klasa. Policyjne pomieszczenia są dla przestępców, nie dla alkoholików.
Pytanie : dlaczego jest taka niska (zerowa?) ściągalność?
Jeżeli osoba pijana trafia do izby wytrzeźwień, znaczy że stać ją na zakup alkoholu, a tym samym na pobyt w izbie. Jak widać społeczeństwo przejmuje na barki zabawy alkoholików. Może trzeba dać takim ludkom łopaty, szczotki i szmaty, żeby odpracowali to co My musimy na nich wyłożyć? Śniegu na ulicach dostatek, niedługo wiosna odkryje to co zima ukryła pod lodem. Może mistrzowie o kieliszka powinni pokazać swoje umiejętności w sprzątaniu miasta?
Bądź co bądź działają na szkodę finansową samorządu czyli mieszkańców Ełku.

A TERAZ POMOC DLA SAMORZĄDU :

Ustawa Wychowanie w trzeźwości i przeciwdziałanie alkoholizmowi :
Art. 24. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego.
Art. 26. 1. Osoby, o których mowa w art. 24, jeżeli uzależnione są od alkoholu, zobowiązywać można do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego.
2. O zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego orzeka sąd rejonowy właściwy według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, w postępowaniu nieprocesowym.
3. Sąd wszczyna postępowanie na wniosek gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych lub prokuratora. Do wniosku dołącza się zebraną dokumentację wraz z opinią biegłego, jeżeli badanie przez biegłego zostało przeprowadzone.
Wychowanie w trzeźwości i przeciwdziałanie alkoholizmowi :
Art. 2. 1. Zadania w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi wykonuje się przez odpowiednie kształtowanie polityki społecznej, w szczególności:
1) tworzenie warunków sprzyjających realizacji potrzeb, których zaspokajanie motywuje powstrzymanie się od spożywania alkoholu,
2) działalność wychowawczą i informacyjną,
3) ustalanie odpowiedniego poziomu i właściwej struktury produkcji napojów alkoholowych przeznaczanych do spożycia w kraju,
4) ograniczanie dostępności alkoholu,
5) leczenie, rehabilitację i reintegrację osób uzależnionych od alkoholu,
6) zapobieganie negatywnym następstwom nadużywania alkoholu i ich usuwanie,
7) przeciwdziałanie przemocy w rodzinie.
Oczywiście najłatwiej jest ograniczyć dostępność alkoholu, bo kto by sobie głowę zawracał pozostałymi punktami.
Art.42 w/w
5. Za doprowadzenie i pobyt w izbie wytrzeźwień lub jednostce Policji pobierane są opłaty.
5a. Egzekucja należności, o których mowa w ust. 5, następuje w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
Postępowanie egzekucyjne w administracji:
Art. 19. § 1. Z zastrzeżeniem § 2-8, naczelnik urzędu skarbowego jest organem egzekucyjnym uprawnionym do stosowania wszystkich środków egzekucyjnych w egzekucji administracyjnej należności pieniężnych, do zabezpieczania takich należności w trybie i na zasadach określonych w dziale IV, a także do realizacji wniosków obcych państw o udzielenie pomocy w zakresie, o którym mowa w art. 66d § 1.
§ 2. Właściwy organ gminy o statusie miasta, wymienionej w odrębnych przepisach oraz gminy wchodzącej w skład powiatu warszawskiego jest organem egzekucyjnym uprawnionym do stosowania wszystkich środków egzekucyjnych, z wyjątkiem egzekucji z nieruchomości, w egzekucji administracyjnej należności pieniężnych, dla których ustalania lub określania i pobierania jest właściwy ten organ.

Interesująca jest również statystyka egzekucji naszych pieniędzy. Gdzie można ją przeczytać?
Zdaje się, że najlepsza metoda to wysyłanie bezdomnych alkoholików na przymusowe leczenie+propozycja odpracowanie zaległości, a p-ko osobom które stać na zapłatę pobytu w izbie wszczynać postępowanie egzekucyjne, pod groźbą skierowania wniosku o leczenie+odpracowanie zległości.

Zapomniałam... Wczorajsza wiadomość, ale jaka - taka z pomysłem i przysłowiowym jajem
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3687639.html
RPD: Pary mieszkające razem do rejestracji

Ewa Milewicz
2006-10-17, ostatnia aktualizacja 2006-10-17 08:09

Każda para, która razem zamieszka, powinna się zarejestrować. A gdy zdecyduje się na rozstanie - wyrejestrować i umotywować przyczyny rozstania - to pomysły rzecznika praw dziecka Ewy Sowińskiej

Sowińska, od wiosny rzecznik praw dziecka, swoje pomysły przedstawiła na piśmie minister pracy i polityki społecznej Annie Kalacie (myląc w piśmie jej nazwisko). Aby zapobiec okrucieństwu dorosłych wobec dzieci, chce karać "środowiska sąsiedzkie" za obojętność wobec krzywdzonych dzieci, karanie i leczenie odwykowe sprawców przemocy wobec dzieci. Proponuje likwidację melin oraz przymusową rejestrację "każdego związku skutkującego wspólnym zamieszkaniem czy wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego". Wyrejestrowanie takiego związku też wymagałoby stawienia się przed urzędnikiem. "To właśnie wolne związki krótkotrwałe, bez żadnych zobowiązań są następstwem uzależnień, kontynuacją, a czasem także przyczyną przemocy, anarchii, demoralizacji, a nade wszystko tragedii najmłodszych" - pisze rzecznik.

Sowińska to lekarka z długoletnim stażem, absolwentka dwóch semestrów Akademii Etyczno-Wychowawczej. Była posłanką LPR.

Na stronie internetowej rzecznika można przeczytać, że "pochodzi z rodziny inteligenckiej o głębokich tradycjach narodowych i religijnych". I że swoją przysięgę w Sejmie zakończyła słowami "Tak mi dopomóż Bóg".

Wiceminister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska o piśmie rzecznika dowiaduje się od nas. Jest zdziwiona. Dostrzega problem dzieci z rodzin alkoholicznych. Mówi, że ministerstwo pracy razem z ministerstwem sprawiedliwości próbuje sprawdzić jak reagują prokuratorzy, sądy, policja, ośrodki pomocy społecznej na przypadki krzywdy dzieci w takich rodzinach.

- Potrzebna jest praca u podstaw, pomoc rodzinie - mówi Kluzik-Rostkowska. Ale nie tak jak proponuje rzecznik - dodaje. - Nie bardzo sobie wyobrażam, jak zmusić ludzi do rejestracji związków. Świat nie jest taki prosty, aby zarejestrowanie związku pomagało stworzyć lepszą rodzinę - mówi wiceminister.

Co na pomysły Sowińskiej psycholodzy?

- Postaram się być poważna - to pierwsza reakcja dyrektor poradni psychologicznej Olgi Johann, która była kontrkandydatką Sowińskiej na rzecznika. Johann kandyduje z listy PiS do rady Warszawy. - Nie wyobrażam sobie, że jeśli coś się zarejestruje, to tym samym będzie się działało lepiej. Że zarejestrowanie związku pozwoli dzieci otoczyć większą miłością. Owszem, meliny należy likwidować, a dzieci - kochać, ale paragrafy miłości dziecku nie zapewnią.

Podobnego zdania jest dr Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego, psycholog moralności.

Co Pan sądzi na temat listu rzecznika?

- Cel szczytny i utopijny. Szczęśliwe dzieci, szczęśliwe, pełne rodziny. Jestem skłonny lubić taki świat, ale nie da się go uzyskać tak absurdalnymi metodami. To tak jakby tłuc Wisłę kijem i liczyć, że w ten sposób zacznie ona płynąć do Krakowa. Dobrze jest, aby dziecko miało dobrą rodzinę. Ale założenie, że rodzina zarejestrowana będzie lepsza dla dziecka, jest całkowicie błędne. Nie mówiąc już o tym, że takiej rejestracji nie uda się przeprowadzić.

Urzędy są w weekendy nieczynne. A więc jeśli para zamieszka ze sobą w piątek, a w poniedziałek się rozstanie, to umknie rejestracji?

- Absurd. Wprowadzenia wartości rodzinnych przez biurokrację nie może się udać.

Taka para nie będzie mogła ot tak sobie się rozstać. Jej wniosek w tej sprawie będzie musiał być zgłoszony i "motywowany".

- To dalszy ciąg takich babcinych mądrości. Są takie obiegowe mądrości, np. że jak parze się nie układa, to urodzenie dziecka jej pomoże. Pani rzecznik wierzy, że parze i jej dziecku pomogą urzędnicy.

Może wprowadzić konieczność rejestracji aktów seksualnych? Wtedy nic urzędnikom nie umknie.

- To byłoby zgodne ze sposobem myślenia przedstawionym w liście.

Odnośnie nakładania obowiązku poddania się leczeniu - ja najpierw sama motywuję do podjęcia leczenia, potem obliguję w określonym terminie pod rygorem złożenia wniosku w przedmiocie nałożenia obowiązku, na końcu faktycznie składam wniosek. W wielu przypadkach uda mi się problem rozwiązać w pierwszej lub drugiej opcji. Niestety - często zdarza się że wówczas skazany nie wyrazi zgody takowy obowiązek- więc nie jest on nałożony. Z reguły równocześnie wnioskuję o nałożenie obowiązku powstrzymywania się od nadużywania alkoholu. Zdarza się że jednocześnie piszę pismo do GKomisjiRPA o rozważenie objęcia leczeniem odwykowym.
Przyznam, iż motywując czy też zalecając skazanemu dobrowolne podjęcie leczenia - kieruję go do lekarza psychiatry / mam takowych już "sprawdzonych"/, który zawsze zaczyna pracę od diagnozowania i ustalania harmonogramu ewentualnego zgłoszania się na terapię w przychodni.
Odnośnie wypowiedzi Nabi - ja nie diagnozuję alkoholizmu, mam świadomość iż nie jestem ani lekarzem, ani żadnym biegłym- jednakże jestem jeszcze w stanie ustalić, czy skazany wymagałby takowego leczenia. Ponadto Twoja wypowiedź strasznie mnie zdenerwowała, mam wrażenie że w pracy nie podejmujesz żadnych czynności tłumacz ąc sobie, że nie jesteś specjalistą ani od... ani od...


Becia,
Zaprezentowałaś w sposób konstruktywny stosowaną przez Ciebie procedurę dot. zagadnienia opisywanego w tym wątku - metodycznie i z wolą podzielenia się swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami. Popieram.

Faktycznie, jeśli dysponujemy specjalistyczną diagnozą (np. z opinii sądowo-psychiatrycznej czy karty informacyjnej leczenia szpitalnego), stwierdzającą uzależnienie - pozostaje skoncentrować się na zmotywowaniu skazanego do wyrażenia zgody na udział w terapii (w przypadku odmowy poddania się leczeniu ze strony skazanego - pozostaje m.in. praca nad motywacją skazanego, czy ewentualnie możliwość/konieczność wystąpienia do Sądu z innymi wnioskami, adekwatnie do sytuacji) i złożenie odpowiedniego wniosku.

Natomiast, gdy nie możemy posłużyć się opinią specjalisty (ponieważ do tej pory nie została postawiona diagnoza), mamy problem. Według mnie dobrym pomysłem (j.w.) jest zobowiązanie skazanego do zgłoszenia się do specjalisty, w celu poddania się "postępowaniu diagnostycznemu" - co daje nam kluczową informację: czy skazany jest uzależniony od danego środka odurzajacego (czy nie), a także ustalenia adekwatnego rodzaju i systemu terapii (indywidualna i/lub grupowa, system stacjonarny czy ambulatoryjny itd.) i indywidualnego harmonogramu zajęć.

Samo diagnozowanie jest oddzielną i złożoną kwestią - opiera się często głównie na oświadczeniu pacjenta (pod nieobecność informacji z innych źródeł; choć samo kierowanie skazanego na konsultację narzuca diagnoście pewien kontekst) - a więc w jakimś zakresie tenże pacjent może świadomie (lub nie) instrumentalnie (lub nie), współkreować diagnozę, w pożądanym przez siebie kierunku, często pod wpływem mechanizmów uzależnienia.

---------- 22:24 21.12.2008 ----------

"Czy nie uważacie Koleżanki i Koledzy, że przeciwko kuratorom i to obu pionów prowadzona jest krecia robota, jakaś dziwna nagonka. Sędziowie zarzadzają wywiady niemal we wszystkich sprawach, ktore bedą rozpatrywać. Policja dosłownie zarzuca wydziały rodzinne niebieskimi kartami, bo akurat przeprowadzali interwencję i podpity tatuś krzyczał w obecności np. 19-to miesięcznego dziecka. Prokuratura sporządzając do grodzkiego akt oskarżenia przeciwko rowerzyście jadącemu pod wpływem, natychmiast sporządza wniosek o skierowanie na przymusowe leczenie odwykowe, a sedzia natychmiast zarządza wywiad, czy jest to osoba uzalezniona, naduzywająca, czy było to przypadek incydentalny. Już mam odruchy wymiotne od robienia takich wywiadów, zniechęcam się, gdyz jest tego nieprawdopodobna ilość. A gdzie moja praca do której jestem powołany i przygotowany? Napiszcie co o tym sądziecie, jak jest u Was w sądach. Czy pracujecie w każdą wolną sobotę? Ja i moje koleżanki zastanawiamy się, czy przypadkiem jestesmy już niewydolni i nieudolni, że musimy tak pracować? Pozdrawiam gorąco".
...........................................................................................................
Witajcie.
Wywiadów z art. 14kkw (mój sąd, zakłady karne), mam tygodniowo około 10, biorę zwykle 2-3, resztę zlecam kuratorom społecznym. To jest dramat, gro wywiadów mam wobec osób skazanych z art, 178akk. No cóż, widać jestem tam bardziej potrzebny. Nawet wywiad jest wtedy, gdy np. tydzień temu się wyrok uprawomocnił i już wywiad, i tak systematycznie co 6 miesięcy. Niedawno w kontrolce wywiadów wpisano liczbę ponad 500, ok. 550 wywiadów wciągu roku. Ale, nie wolno się załamywać. W soboty też pracuję, nie zawsze, ale muszę, gdy w tygodniu mam osoby, co kończą pracę zawodową ok 19 lub 20, i nie jestem w stanie podjechać tych osób, miedzy 19 a 22. W sobotę mam szansę je spotkać w domu wcześniej.A one nic nie robią złego, pracują tylko do późna.
.........................................................................................................
Nie wiem, czy nas nie lubią. Ale już sama "reforma" ustawy o kuratorach daje mi do myślenia. Czy tam na górze znają naszą pracę?wiedzą na czym to wygląda? Chyba nie. I nie zmieni się to szybko. Tak myślę. Nie mam informacji, czy nasi przedstawiciele - Delegaci do kontaktów z ministerstwem, Coś Robią By Poprawić Naszą Pracę. Czy Wy coś wiecie?

---------- 23:09 23.01.2009 ----------

Nie wiem, czy ktoś robi krecią robotę przeciwko nam, kuratorom karnym i rodzinnym, ale nie da się ukryć, iż oba piony "toną" w wywiadach. Ciekawe, czy ktoś wie z zarządzających wywiady, na czym polega wykonawstwo i kto orzeczenia, wywiady, wykonuje? W karnym mamy jeszcze Wo, Wog, "O", dozory własne i kuratorów społecznych, pomoc postpenitencjarna, kontrola kuratorów społecznych w terenie, chodzenie na wokandy...a dniówka ma tylko 24 godziny

Usunąłem nadpisany post, o tej samej jak powyższa treści. kesey

Mam do koleżanek i kolegów kuratorów prośbę o poradę, co robić w danej sytuacji:

Gwoli wyjaśnienia – jestem kuratorem zawodowym rodzinnym od 2 lat, wcześniej byłem przez 4 lata kuratorem społecznym w pionie karnym. Przez ten czas trochę już widziałem i z różnymi osobami przychodziło mi pracować. Zazwyczaj każdy problem wcześniej czy później dawało się rozwiązać, jeżeli nie samodzielnie, to z pomocą innych osób. W tej sprawie jednak nie bardzo mam już pomysły, podobnie zresztą jak i inne osoby z naszego zespołu (a sprawa tej rodziny jest znana od lat i była prowadzona już przez kilku innych kuratorów – społecznych i zawodowych).

Pokrótce wygląda to tak – nadzór prowadzony jest wobec rodziny N. w zw. z ograniczeniem władzy rodzicielskiej, a także dodatkowo o leczenie odwykowe rodziców i wobec ich nieletniego syna (czyn karalny). Ciągnie się to już ponad 7 lat (sprawa Opm). Sprawę przejąłem w początkach ubr. w „spadku” po innym kuratorze. Podopieczny w tej chwili przebywa w ZK (z art. 207 kk). Koniec kary przypada na lipiec br. Podopieczna została w domu z 5 niepełnoletnich dzieci (wiek od 16 do 3 lat) oraz dorosłą córką i jej synem. Jest osobą uzależnioną od alkoholu i ogólnie lubi „rozrywkowy” tryb życia. Potrafi zniknąć z domu na 2 – 3 dni w wiadomym celu. Opiekę nad dziećmi przejmuje wtedy jej dorosła córka. Potem jest spokój przez czasami 3 tygodnie, a czasami 2 miesiące. Wielokrotnie przeprowadzałem z nią rozmowy dyscyplinujące w tym przedmiocie, ale efekt jest niestety niezbyt zachwycający. Najdłużej spokój był przez 2 miesiące, po tym jak jej mąż znalazł się w ZK. W tym czasie, gdy kobieta nie pije to trzeba przyznać, że faktycznie dobrze zajmuje się dziećmi – zawsze mają co jeść, w domu jest czysto, ciepło, jeździ z nimi do lekarzy, chodzi do szkoły itd. Jest osobą dość inteligentną i sprytną, potrafi w razie potrzeby zaprezentować się w bardzo korzystnym świetle, co zrobiła np. w trakcie badań w Rodzinnym Ośrodku Diagnostycznym. W razie potrzeby zasłania się chorobą najmłodszego dziecka i robi to w sposób tak sugestywny, że początkowo, nie znając jeszcze dokładnie sprawy, sam wierzyłem w niektóre jej opowieści. Składane uprzednio do Sądu wnioski np. o umieszczenie dzieci w placówce nie zostały uwzględnione, właśnie z uwagi na dobrą opinię z RODK i jej opowieści. Nie można jej udowodnić nadużywania alkoholu „czarno na białym” poprzez np. zbadanie alkomatem przez policję, ponieważ ... jej „przyjacielem” jest funkcjonariusz miejscowej KPP (i to dość wysoki rangą). Policja nigdy nie ma czasu, możliwości przyjechania, czynnego alkomatu, itp. Ona zaś zawsze twierdzi, że jej pijaństwo to nieprawda. Regularnie przedstawia zaświadczenia od lekarza z Poradni Odwykowej, ale ... ten lekarz to jej dobry znajomy. W efekcie nie jestem w stanie udowodnić sędziemu, że podopieczna nie realizuje obowiązku leczenia odwykowego – w końcu brak interwencji policji, są regularne wizyty w poradni, rodzina nie potwierdzi jej pijaństwa przed Sądem, bo nie chce mieć potem od niej nieprzyjemności. Nie ma też podstaw do zmiany orzeczonego rodzaju leczenia na zamknięte. Tak, więc jestem w kompletnej kropce. Nie mam praktycznie możliwości żadnego ruchu. Rozmawiałem o sprawie z innymi kuratorami z naszego zespołu, ba nawet z dwóch innych zespołów i nikt nie jest w stanie wymyślić nic nowego, co nie było już próbowane. Tymczasem kobitka, czując co się dzieje, że niewiele można jej zrobić, co i raz robi sobie taki kilkudniowy wypad razem ze swoim „przyjacielem”, zaciąga w tym czasie długi, a dzieci zostawia w domu pod opieką dorosłej córki. Krzywda im się wprawdzie nie stanie, ale najmłodszy chłopak jest faktycznie poważnie chory i takie zachowanie matki wyraźnie mu nie służy. Nie jestem zawsze w stanie przyjechać akurat wtedy, gdy ona „idzie w tango”, albo wraca do domu nietrzeźwa (np. sobota wieczorem). Zresztą moja wizyta i tak w tym momencie nie sądzę, żeby mogła coś zmienić – z pijanym nie ma sensu rozmawiać, a dzieci mają w sumie zapewnioną opiekę. Parę lat temu kurator społeczny przyjechał do niej zresztą w takie sytuacji i ... został przez nią pobity, a policja sprawę tak prowadziła, że nic z tego nie wyszło!

Może, więc ktoś z Was ma jakiś pomysł, co w sprawie można by jeszcze wymyślić, jakie działania podjąć? Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc.

Pozwolę sobie przedstawić moje stanowisko w przedstawionej przez Michała sprawie:
Otóż mamy rodzinę alkoholową (z ogr.władzą rodzicielską i zobowiązaniem do leczenia odwykowego) z problemem przemocy ze strony ojca ( kara pozb.wolności z art. 207 KK).Mamy 5 małoletnich dzieci,które podczas nieobecności matki pozostają pod opieką ich dorosłej siostry,która zamieszkuje w tym samym lokalu.Watpię by te 5 małoletnich dzieci miało w ostatnich paru latach warunki należyte do ich prawidłowego rozwoju intelektualnegi i emocjonalnego,a ich rodzice prawidłowo wypełniali podstawowe funkcje rodziny (zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa,zaspokojenie potrzeb bytowych członków rodziny,udzielanie wsparcia emocjonalnego innym członkom rodziny,zaspokajanie potrzeb rozwojowych i w końcu prokreacja- to chyba tak!).
Tak więc naipierw odpowiadam sobie na pytanie w czyim interesie mam działać (matki?dzieci?dorosłej siostry?ojca?),drugie istotne pytanie to co zaburza funkcjonowanie tej rodziny.
Ja działam w interesie dzieci i wiem,że alkohol jest główną przyczyną zaburzeń funkcjonowania tej rodziny (mozna sie zastanawiać czy matka pije bo redukuje napiecie zwiazane z piciem męża i przemocą=alkoholizuje się by łagodzić napiecie-ale faktem jest,że jej picie dokłada sie do dysfunkcji systemu).
Plan działań:
1.zmotywowanie do leczena odwykowego matki ( i w perspektywie wspieranie jej jako osoby doznającej przemocy np.grupa wsparcie,ale po rozpoczęciu terapii odwykowej).Jak to zrobić-cóż uzależnieni do perfekcji maja opanowane racjonalizacje i zaprzeczenia.Jedynie konfrontowanie ich z faktami dot.szkód wywołanych dla nich samych i ich rodziny ich piciem nie daje im pola manewru.Jakieś zaplecze daje sprawa ALK (może należy zawnioskować o wykonanie Postanowienia o leczniu stacjonarnym lub złożyć wniosek o zmiane orzeczonego leczenia ambulatoryjnego na stacjonarne).Może trzeba złożyc wniosek o zmiane formy ograniczenia władzy rodzicielskiej lub o pozbawienie władzy rodzicielskiej obydwojga.Jednym słowem kryzysowanie alkoholika daje szanse na decyzje o leczeniu.
2.zadbanie o bezpieczeństwo dzieci (w zasadzie powinnam to napisać na pierwszym miejscu,ale alkohol widze jako źródło problemów i dlatego jest to sprawa klucz w tej rodzinie).Myślę,że lepszym niz placówka rozwiązaniem jest ustanowienie na czas nieobecności mamusi RZ w osobie siostry (jak znam życie "bohaterki rodzinnej",która funkcje rodzicielskie pełni i tak od jakiegoś czasu).RZ tylko w sytuacji gdy matkę wyautujemy na leczenie z domu,w przeciwnym razie odkryje dobre źródełko pieniedzy.Warto wesprzeć dziewczynę w ew. obowiązkach i poszukać dla dzieciaków miejsc w świetlicach(może gdzieś są realizowane programy socjoterapeutyczne).Siostrze dobrze zrobi grupa DDA.
3.tatuś- jeśli odbędzie w całości karę pozb.woln. to należy uważać czy wytrzeźwił sie w ZK czy nie i należy pracować nad jego leczeniem odwykowym i z tyłu głowy mieć jego skłonność do znęcania się (trzeba poszukać tewrapii dla sprawców).
4.tak na prawdę to warto zaprosic do współpracy wszystkie służby,któe pracuja z tą rodziną i ustalić strategię pomocy całej rodzinie.Wtedy łatwiej dopaść panią na gorącym uczynku,ale czy trzeba jeśli mówi o tym dorosła córka i dzieci.U nas wnioskujemy o posiedzenie wykonawcze i SR wydaje w czasie posiedzenia stosowne zarządzenia lub np. kontraktujemy sie z mamusią na w miarę krótki czas na określone działania.Jak nie wypełni umowy "zagrywa" Sąd,jak wypełni ustalamy nastepną umowę.
Praca z rodzina alkoholową jest trudna (jest b.dużo do zrobienia w jednym czasie i odkrywaja sie coraz to nowe trudności),ale gdy zna sie mechanizmy jej funkcjonowania,gdy kurator nie da się wciągnąć do roli tzw ratownika,wspomagacza i in. to może w długiej perspektywie ale daje sie uratować kogoś.
Chętnie porozmawiam bardziej szczegółowo na privie.
Pozdrawiam,

Mam wrażenie, że jednak nie. Że nie ma przymusu leczenia. Był kiedyś i go znieśli. Mam jakby wiadomości spod okna :) Trzeba na leczenie sie zgłosić dobrowolnie.
2. Poddanie się leczeniu odwykowemu jest dobrowolne. Wyjątki od tej zasady określa ustawa.
Art. 24. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego.
Art. 25. Na badanie, o którym mowa w art. 24, kieruje gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych właściwa według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, na jej wniosek lub z własnej inicjatywy.
Art. 26. 1. Osoby, o których mowa w art. 24, jeżeli uzależnione są od alkoholu, zobowiązać można do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego.
2. O zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego orzeka sąd rejonowy właściwy według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, w postępowaniu nieprocesowym.
Od osób uzależnionych od alkoholu nie pobiera się opłat za świadczenia w zakresie leczenia odwykowego udzielane w zakładach opieki zdrowotnej.
Tak więc hundziu, nie daje się im pieniędzy do ręki, tylko zwalnia z opłat za leczenie. To ociupinkę coś innego.

Ciągle powtarzaną nieprawdą jest to, że bogaci płacą mniej niż biedni. 19% z 100 000 to jednak jest więcej niż 19% z 1000, nieprawdaż? Zatem bogaci płacą WIĘCEJ niż biedni do budżetu. Owszem, mogliby płacić jeszcze więcej. Tylko dlaczego? Może zamiast apelować do sumień albo szykować rozkułaczanie podatkiem dla najbogatszych, sprawić, że pomaganie będzie się opłacało? Czy to ze względów marketingowych, czy politycznych, czy finansowych (co się łączy, oczywiście) większości wielkich firm OPŁACA się działać charytatywnie. Jeśli przywali się wielkim firmom czy bogaczom karę w postaci specjalnego podatku dla nich, to po co mają pomagać? Przecież państwo zabiera im kasę, to niech państwo da. A od narzuconym podatków będziemy się migać, bo to obowiązek i nie mamy z tego żadnego zysku w postaci np. wizerunku firmy troskliwej.

Jeśli ktoś zarobił w sposób uczciwy miliardy - to to są JEGO miliardy i może z nimi zrobić, co chce. Państwo powinno IMO działać jedynie tak, żeby nadwyżki kapitału chciał inwestować oraz przeznaczać na charytatywne cele. A np. Kościół może propagować ideę własności jako nie tylko prawa, ale i społecznej odpowiedzialności, funkcji. Ale to nadal jest są TEGO KTOSIA pieniądze i wara innym od nich. Zarobił - jego.

CO TAKIEGO MUSI SIĘ WYDARZYĆ?
By władze Resortu dostrzegły problem.

O przemocy w szkołach wiedzą uczniowie, ale nic o tym nie wiedzą rodzice ani nauczyciele.

O przemocy w domach pomocy społecznej wiedzą mieszkańcy, pracownicy i policja.

I co?

"I chwała Bogu, że nie można" wyrzucać takich watażków z domów pomocy społecznej. To konstatacja pani Minister sprzed 12 lat.

Od lat upominam się o ustawowy zapis, umożliwiający relegowanie z domów pomocy społecznej awanturników, którzy terroryzują społeczność domów.

Osiem lat temu, przy okazji uchwalania Statutu naszego Domu, próbowałem wprowadzić zapis, dopuszczający usuwanie z Domu osób, które swoim zachowaniem zagrażają bezpieczeństwu współmieszkańców i pracowników.
Wojewoda, w ramach nadzoru nakazał nam usunąć ten zapis ze Statutu.

W międzyczasie Sejm uchwalił nową ustawę o pomocy społecznej, a w niej, według oceny specjalistów Resortu, już jest jasny zapis: kombinacja artykułów 11.2, i 36.2.o, oraz art. 106.5.

"Art. 11. 2. Brak współdziałania osoby lub rodziny z pracownikiem socjalnym w rozwiązywaniu trudnej sytuacji życiowej, odmowa zawarcia kontraktu socjalnego, niedotrzymywanie jego postanowień, nieuzasadniona odmowa podjęcia zatrudnienia, innej pracy zarobkowej przez osobę bezrobotną lub wykonywania prac społecznie użytecznych, o których mowa w przepisach o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, lub nieuzasadniona odmowa podjęcia leczenia odwykowego w zakładzie lecznictwa odwykowego przez osobę uzależnioną mogą stanowić podstawę do odmowy przyznania świadczenia, uchylenia decyzji o przyznaniu świadczenia lub wstrzymania świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej.

Art. 36. Świadczeniami z pomocy społecznej są:
2) świadczenia niepieniężne:
a) praca socjalna,
o) pobyt i usługi w domu pomocy społecznej,

Art. 106. 5. Decyzję administracyjną zmienia się lub uchyla na niekorzyść strony bez jej zgody w przypadku zmiany przepisów prawa, zmiany sytuacji dochodowej lub osobistej strony, pobrania nienależnego świadczenia, a także można zmienić lub uchylić decyzję, jeżeli wystąpiły przesłanki, o których mowa w art. 11, 12 i 107 ust. 5. Zmiana decyzji administracyjnej na korzyść strony nie wymaga jej zgody."

Ale, moim zdaniem, potrzebny jasny zapis:
Mieszkańca można usunąć z domu pomocy społecznej, jeżeli:
a), swoim zachowaniem zagraża bezpieczeństwu pozostałych mieszkańców lub pracowników. Ma to zastosowanie, kiedy jego czyny noszą znamiona wykroczenia lub przestępstwa, a wszelka praca terapeutyczna i naprawcza w tym zakresie nie przynosi efektów.
b), instytucja, która go tam skierowała, przestanie opłacać koszty pobytu w tym domu.
Decyzję o usunięciu mieszkańca, o której mowa w p. a), i b), na wniosek dyrektora domu, poparty materiałami dowodowymi, zdobytymi w trakcie postępowania, prowadzonego przez miejscowe organy ścigania, po zasięgnięciu opinii dyrektora powiatowego centrum pomocy rodzinie, podejmuje starosta lub organ założycielski.

Wiosną tego roku miałem okazję rozmawiać na ten temat z panią Dyrektor Urzędu Wojewódzkiego i poskarżyłem się, że kiedyś nam się wydarzyło, że Wojewoda uchylił nam taki zapis w Statucie.
Pani poradziła: "to spróbujcie jeszcze raz".

Akurat nadarzyła się taka okazja w połowie tego roku. Zmienialiśmy Statut i spróbowałem jeszcze raz wcisnąć taki zapis.

I znów nadzór Wojewody był czujny.

Prawnik wojewody, który znów nam nakazał usunąć "trefny" zapis, w telefonicznej rozmowie powiedział: "Bo ustawa o pomocy społecznej na to nie pozwala".

I kropka.
A ja powtarzam:
"Pytanie to, w tytule, postawione tak śmiało, choćby z największym bólem rozwiązać by należało".
Serdecznie pozdrawiam
[/b]